Ewa Martinek (Ewa)
Dodano: 2020-06-20 19:33:14

Bolączki życia codziennego studentów Poznania w czasie odwilży 56’

1956-01-01 - 1957-01-01

Lata odwilży, a w szczególności rok 1956, znacząco wpłynęły na społeczności studencką w całej Polsce, w tym w stolicy Wielkopolski - Poznania. Studenci żywo włączyli się w tworzenie nowej rzeczywistości społeczno-politycznej, będącej pokłosiem zmian jakie nastały po śmierci Józefa Stalina. W latach odwilży dużą popularnością cieszyły się tematy problemów społecznych, których to unikano, a wręcz w ogólne nie poruszano w czasie stalinizmu np. problem alkoholizmu i prostytucji. Podejmowano także tematy związane z prozą życia codziennego – a jakie bolączki mieli ówcześni studenci Poznania?

 

 

W rubryce Z naszego podwórka[1], czasopisma studentów Wyboje, czytamy o kłopotach ze znalezieniem pracy po studiach, spowodowanym faktem, że pracodawcy szukali pracowników z doświadczeniem, którego brakowało świeżo upieczonym absolwentom.  Ówcześnie istniały nakazy pracy, a mimo to problem istniał i skłaniał autora tekstu- Jerzego Kokorniaka, do zastanowienia się nad jego rozwiązaniem. Jako ówczesny student Politechniki Poznańskiej autor, w swoim artykule, skupiał się właśnie na problemach studentów i absolwentów swojej uczelni. Szansę na zdobycie doświadczenia widział w praktyczniejszym doborze tematów projektów, do których wykonania był zobligowany każdy student politechniki, między innymi na koniec studiów. Dotychczas zdarzało się, że niektóre projekty nie miały żadnego zastosowania, w przełożeniu na praktykę, a nawet te trafie dobrane nie mogły zostać wykorzystane, ponieważ trafiały na trzy lata do archiwum. Po tym czasie na ogół okazywały się niepraktyczne, gdyż rozwiązania w nich użyte, były już przestarzałe. Nawet jeśli jakieś prace zostały wykorzystane, to tylko przez profesorów w dodatku na ich własne potrzeby, co dodatkowo zniechęcało studentów do tworzenia kreatywnych i pracochłonnych projektów. Jerzy Kokorniak rozwiązanie całej sytuacji widział w zmianie polityki Politechniki Poznańskiej.  Jego zdaniem uczelnia powinna zawrzeć porozumienie z Biurem Projektów, dzięki czemu najciekawsze i najbardziej praktyczne prace studentów mogłyby zostać wykorzystane, tym samym student na rozmowie o pracę miałby się czym pochwalić. To z kolei zwiększyło by szanse na dostanie pracy adekwatnej do aspiracji i wykształcenia młodego absolwenta.

Dostanie pracy w zawodzie, nawet z nakazem, nie było sprawą tak łatwą jak mogłoby się wydawać, co potwierdził przypadek Jana Stasiaka, opisany przez Waldemara Wróbla w artykule pt. Ogłaszam alarm[2]. Jan Stasiak po otrzymaniu nakazu pracy od Komisji Przydziału Pracy działającej przy Wyższej Szkole Ekonomicznej we Wrocławiu, mógł się tylko cieszyć z obrotu spraw. Otrzymał bowiem przydział do Zakładów Mięsnych na stanowisko referenta w swoim rodzinnym mieście Kaliszu, gdzie czekała na niego żona. Na nieszczęście absolwenta w przydzielonym mu zakładzie usłyszał, że nie mają już etatów na stanowisko referenta. Oferowali za to inne stanowisko, na etacie pomocnika magazyniera w sąsiednim Ostrowie Wielkopolskim. Nie pomogła nawet interwencja w Komitecie Miejskim.

Teresa Stefańska i Aleksander Zielonka sprawdzali jakim problemom musiały stawiać czoła studenckie małżeństwa. Ich zawieranie w oczach sporej części społeczeństwa było niedorzeczne, zwłaszcza tej starszej i pochodzącej z miast. W ich opinii małżeństwo zawarte przez tak młodych ludzi, spowodowane według nich wynikiem mody, było prędzej czy później wręcz skazane na rozwód. Czy studenckie małżeństwa niedługo po ich zawarciu rzeczywiście kończyły się rozwodem? Autorzy artykułu Losy Małżeństw[3] postanowili sprawdzić to u źródła, ale żeby było to możliwe nie obyło się bez wizyty u Urzędzie Stanu Cywilnego. Sprawdzono śluby zawarte przez studentów w latach 1953-1954, a następnie w biurze adresowym, gdzie należało szukać owych ,,szaleńców”. Rozmowa z małżeństwami- jak widać wśród przypadkowo odwiedzonych par, żadna się nie rozwiodła-pokazała inne problemy. Jednym ze sporych utrudnień dla młodych małżeństw, była kwestia mieszkaniowa. Młodzi na ogół borykali się z problem znalezienia wspólnego mieszkania, w związku z czym zdarzało się, że pary nie mieszkały ze sobą od razu po ślubie. Były też takie którym udało się znaleźć tylko pokój, inne szukały lokum u rodziców. Większość par żyła skromnie, utrzymując się tylko ze stypendiów, niektórym pomagali rodzice. Autorzy artykułu podkreślali, że rozwody wśród studenckich małżeństw, oczywiście również się zdarzały, ale ich zdaniem to właśnie studenckie małżeństwa z racji podobnego poziomu intelektualnego małżonków, dobrego poznania się, wspólnych zainteresować i pasji miały większe szanse na przetrwanie. W dalszej części artykułu Teresa Stefańska i Aleksander Zielonka poruszyli kwestie rozwiązania problemów, wypływających w czasie rozmów z parami. Zaproponowano między innymi, aby przydział studentów na pokoje regulowano ustawą. Na jej mocy przydział pokoi, miałby się nie ograniczać tylko do akademików, ale i do pokoi wynajmowanych w mieszkaniach poznaniaków. Uznano, że jeżeli wynajemca przez rok lub dwa przez przerwy wynajmuje studentowi pokój, to powinien on ,,trafić do puli”. Co więcej autorzy zaproponowali, aby o przydział kwaterunku mogli ubiegać się także absolwenci. Kolejnym rozwiązaniem, tym razem problemów finansowych był pomysł, aby uczelnie przyznawały najwyższe stypendia bądź zasiłki studentom, którzy wstąpili w związek małżeński. Teresa Stefańska i Aleksander Zielonka pomyśleli, o tym jak pomóc młodym parom w opiece nad dziećmi. Wysunięto propozycję utworzenia specjalnych międzyuczelnianych żłobków i przedszkoli dla dzieci studiujących matek. Artykuł i rozwiązania wysunięte przez autorów wywołały bardzo duży odzew czytelników, dlatego temat ten został poruszony również w artykule pt. O małżeństwach studenckich- polemicznych słów kilka[4] pióra Zofii Muszyńskiej. Autorka polemizuje z pomysłem Teresy Stefańskiej i Andrzeja Zielonki dotyczącym stworzenia ustawy regulującej sprawy mieszkaniowe studentów i absolwentów. Jako alternatywa padła propozycja na przeznaczenie jednego z akademików tylko dla studenckich małżeństw.

Trudności ze znalezieniem pokoju, czy też mieszania miały nie tylko studenckie małżeństwa, ale cała społeczność studencka. Problem ten dotyczył zresztą także innych środowisk, ponieważ w całej Polsce ludzie zmagali się z deficytem mieszkań. Na temat kłopotów kwaterunkowych studentów w roku 1956 można przeczytać w rubryce Z naszego podwórka[5]. Dowiadujemy się z niej, że jeszcze w roku 1953 sprawami lokalowymi zajmowała się zlikwidowana ówcześnie instytucja - Zarząd Ośrodków Akademickich, który po zakończeniu działania, imienne listy kwater prywatnych przekazał uczelniom wyższym. Jak się okazało spisy te były niekompletne i po części nieaktualne. Nie wszyscy wynajmujący zgłosili pokoje do rejestracji, a jeśli zrobiono to po terminie Wydział Kwaterunkowy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej nie uwzględniał ich. Skutkiem tego, studencki mieszkający w niezarejestrowanych pokojach w świetle prawa, robili to nielegalnie. Z tego powodu zdarzało się, że po konfrontacji z Wydziałem Kwaterunkowym byli zmuszeniu opuścić mieszkanie, tym samym pozostając bez dachu nad głową. W związku z licznymi nieprawidłowościami w kwestii przydziału kwater zorganizowano konferencje. Przedyskutowano temat i ustalono między innymi, że cena prywatnych pokoi zgłoszonych do Wydziału Kwaterunkowego będzie ustalona przez wydział, a nie przez właścicieli. Cenę należało ustalić, na podstawie sprawdzenia standardu warunków w zarejestrowanych kwaterach, a następnie podzielić na trzy kategorie, w zależności od ustalonej ceny za wynajem. Ponadto nałożono na studentów obowiązek zgłaszania do uczelni adresów wynajmowanych pokoi. Mimo konkretnych rozwiązań autor tekstu - Mirosław Ciemniecki, przełożenie teorii na praktykę podsumował słowami: Obiecanki cacanki, a głupiemu radość[6]. Dalszy komentarz wydaje się zbędny.

Szesnasta sesja Miejskiej Rady Narodowej, była sesją szczególną dla społeczności akademickiej Poznania. Była ona bowiem poświęcona sprawom studenckim, po raz pierwszy od 12 lat. Zagadnienia omówione w czasie sesji zostały opisane w artykule Sesja wielkich nadziei i przyrzeczeń[7]. Pierwszym z nich była kwestia pomocy lekarskiej dla studentów, w związku z czym uchwalono, że zostanie uruchomiona centralna izba chorych, licząca 40 łóżek, a w jej skład miałby również wchodzić gabinety specjalistyczne. Osobno wydzielono sieć gabinetów dentystycznych. Podjęto również temat komunikacji tramwajowej, zaplanowano budowę nowej linii, ułatwiającej dostęp do centrum studentom zamieszkującym domy akademickie na Winogradach. Całej społeczności studenckiej korzystającej z komunikacji miejskiej zapewniono utworzenie specjalnych kart tramwajowych- 10 przejazdów, każdy za 15 groszy. Poruszono także temat posiłków studenckich. Zadecydowano, że zarząd nad stołówkami przejmą władze uczelni. Wcześniejsi pośrednicy wzbogacali się kosztem jakości posiłków, których zjedzenie niejednokrotnie kończyło się zatruciem pokarmowym. Zaplanowano utworzenie nowych stołówek dla studentów mieszkających na Winogradach oraz dla studentów Politechniki.

W czasie sesji przedyskutowano tematy związane z kulturą i sportem. Zapowiedziano wprowadzenie ulgowych biletów do kin i teatrów. W Kiekrzu utworzenie studenckiej przystani żeglarskiej, a w Poznaniu Studenckiego Domu Kultury. Studenckie zespoły artystyczne uchwałą MRN-u w przypadku występowania na imprezach studenckich zostały zwolnione z opłat na rzecz ZAIKSu. Był jednak warunek- suma pieniędzy, jaka miała być przeznaczona dla ZAIKSu, miała zostać przekazana na cele społeczne. Kolejnym istotnym punktem obrad było zapowiedzenie współpracy MRN ze studentami jako członkami aktywu społecznego, co było dobrą wróżba na przyszłość. Szesnasta sesja MRN-u nie mogła odbyć się bez omówienia tematu mieszkań studenckich, w związku z czym zobowiązano się trzymać pieczę nad pulą mieszkań i sprawnie przydzielać do nich studentów. Pamiętano także o warunkach w jakich studenci odbywali zajęcia, dlatego studentom PWSM zagwarantowano, że ich uczelnia zostanie skupiona w jednym budynku, natomiast studentom politechniki przyspieszenie budowy nowego gmachu za mostem Rocha. Autor tekst ukryty pod inicjałami jako M.K szereg uchwał przyjął dość sceptycznie. Jak stwierdził wykonanie wszystkich postulatów uczyniłoby Poznań studenckim rajem[8], co wydało się mało realne.

 

[1] J. Kokorniak, Z naszego podwórka, Wyboje 1956, nr 2, s.8.

[2] W. Wróbel, Ogłaszam Alarm, Wyboje 1956, nr 6, s.2.

[3]  T. Stefańska, A. Zielonka, Losy Małżeństw, Wyboje 1956, nr 2, s. 1.

[4]  Z. Muszyńska, O małżeństwach studenckich polemicznych słów kilka, Wyboje 1956, nr 5, s.7.

[5]  M. Ciemniecki, Z naszego podwórka, Wyboje 1956, nr 5, s.7.

[6] Tamże, s.7.

[7] M.K., Sesja wielkich nadziei i przyrzeczeń, Wyboje 1956, nr 10-11, s.11.

[8] Tamże s. 11.

Komentarze

securimage