Bartosz Różanek (Bartek)
Dodano: 2020-07-19 14:41:04

Film 80 milionów, czyli rzecz o mało znanej akcji członków Solidarności z grudnia 1981

1980-08-31 - 1984-12-31

Polskie kino historyczne, zwłaszcza w XXI wieku, rozwija się w bardzo dynamicznie. Jednym z głównych wątków podejmowanych przez twórców filmowych są wydarzenia okresu PRL - u. Z jednej strony powstały filmy skupiające się na przedstawieniu konkretnej postaci, często odciskającej silne piętno w historii, jak to ma miejsce w przypadku filmów Generał Nil, czy Popiełuszko, z drugiej zaś pojawiały się obrazy ukazujące określone wydarzenie czy zjawisko jak film 80 milionów. Wyprodukowano również ekranizacje, które skupiały się bardziej na uwypukleniu rzeczywistości społecznej i relacjach międzyludzkich, jak Rewers czy Rysa.

Wydaje się, że niezwykle ciekawym i wciągającym filmem jest dzieło Waldemara Krzystka 80 milionów. Reżyser dzieła jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć miał na koncie uznany przez krytykę obraz Mała Moskwa pokazujący życie społeczeństwa legnickiego w okresie PRL – u, ale również inne udane produkcje: W zawieszeniu, Ostatni prom, czy Zwolnieni z życia. Krzystek stworzył scenariusz w wyniku współpracy z Krzysztofem Kopką, teatrologiem, reżyserem i właśnie scenarzystą.

Obraz powstał na kanwie prawdziwej historii, która rozegrała się we Wrocławiu w latach 1980 – 1982. Akcja filmu rozpoczyna się 31 sierpnia 1980 roku, kiedy związkowcy dowiadują się, że w Gdańsku doszło do zawarcia historycznego porozumienia przedstawicieli tamtejszego komitetu strajkowego z ze stroną rządową. Tak zaczął się „karnawał Solidarności”, który trwał kilkanaście miesięcy, brutalnie zatrzymany 13 grudnia 1981 roku w wyniku wprowadzenia stanu wojennego.

Tytuł filmu nawiązuje do udanej akcji członków wrocławskiej Solidarności, która odbyła się 3 grudnia 1981 roku. Na pomysł zorganizowania całego przedsięwzięcia wpadł Józef Pinior. Sytuacja w kraju pod koniec 1981 roku zaczęła się zaostrzać. Związkowcy, mimo, że korzystali z wielu praw, zdawali sobie sprawę z tego, że „władza ludowa” w pewnym momencie zaostrzy kurs. Pierwszymi sygnałami takiego postępowania były prowokacja bydgoska z marca 1981 roku, czy krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego pacyfikacja strajku okupacyjnego w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie, której studenci nie zgadzali się na objęcie ich nadzorem Ministerstwa Obrony Narodowej, co w przyszłości mogło skutkować wcieleniem do służb walczących ze strajkującymi robotnikami. Pinior działał wówczas w strukturach Solidarności na Dolnym Śląsku. Był członkiem prezydium zarządu regionu związku i jego rzecznikiem finansowym. To właśnie on przekonał Władysława Frasyniuka i pozostałych kolegów z zarządu, że warto podjąć pieniądze związkowe zdeponowane w banku, aby, w razie niechybnej zmiany politycznej w Polsce, móc posiadać wystarczające środki do działalności podziemnej. 2 grudnia 1981 roku Pinior spotkał się z Jerzym Aulichem, dyrektorem V Oddziału Narodowego Banku Polskiego przy ulicy Ofiar Oświęcimskich we Wrocławiu, gdzie Solidarność miała ulokowane związkowe fundusze. W gabinecie dyrektora Pinior przekazał informację o chęci ich podjęcia. Skarbnik Solidarności oświadczył również, że zapewni ochronę konwoju. Było to o tyle istotne, gdyż przy znacznej wypłacie środków z banku dyrektor miał obowiązek powiadomienia o tym fakcie milicję. Aulich po chwili namysłu zgodził się na podjęcie środków i przekazał odpowiednie rekomendacje naczelniczce Marii Leszczyńskiej, aby przygotowała żądaną sumę następnego dnia. Reżyser nieco inaczej przedstawił tą sekwencje wydarzeń, gdyż w filmie dyrektor dowiaduje się o chęci wypłaty w dniu podjęcia środków. Do dnia dzisiejszego nieznane są motywy postępowania Aulicha, który nie zawiadomił odpowiednich służb państwowych, w tym milicji, o zamiarze wypłaty gotówki przez członków Solidarności. Przypłacił to represjami, został kilkukrotnie przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa i ostatecznie zwolniony ze stanowiska dyrektora banku. W późniejszym czasie przeszedł zawał serca, a rozwinięta w dojrzałym wieku cukrzyca spowodowała amputację obu nóg. Zmarł na zawał w 1992 roku. Nikt z Solidarności nie zainteresował się jego dalszymi losami. Nigdy mu nie podziękowano za, mimo wszystko odważną decyzję, która była jedną z przyczyn powodzenia zaplanowanej operacji.

Właściwa akcja wypłacenia środków miała miejsce kolejnego dnia. 3 grudnia 1981 roku. W oddziale banku pojawiło się trzech członków Solidarności: Jerzy Pinior, Piotr Bednarz, członek Prezydium Zarządu Regionu, ponieważ był jedną z czterech osób mającą możliwość wypłaty znacznej kwoty z konta związkowego, oraz Tomasz Surowiec, dysponujący własnym samochodem osobowym nienależącym do związku. Ostatni z wtajemniczonych związkowców, Stanisław Huskowski miał czekać w umówionym miejscu na ulicy Osobowickiej, aby przejąć pieniądze.

Wydaje się, że związkowcy nie zdawali sobie sprawy ze skali środków, które mieli później przewieźć. Wchodząc do banku dysponowali jedną walizką. Okazało się, co nie zostało pokazane w filmie, że czek został źle wypisany. W związku z tym Surowiec wrócił do siedziby związku i odebrał poprawiony blankiet, otrzymując jednocześnie książeczkę czekową w razie gdyby nadal byłby on błędnie wypełniony. Po okazaniu właściwego dokumentu na wypłatę pieniędzy związkowych cała trójka została zaproszona do odpowiedniego pokoju, do którego przyniesiono cała kwotę, 80 milionów złotych. Pieniędzy było tak dużo, że nie zmieściły się do przyniesionej przez Piniora walizki. Z pomocą przyszła jedna z pracownic banku, która zaoferowała wypożyczenie dwóch tekturowych walizek starego typu. Po opuszczeniu banku troje związkowców wsiadło do samochodu Surowca i ruszyło na ulicę Osobowicką. Tam w swoim aucie czekał już Stanisław Huskowski. Nastąpiło przepakowanie pieniędzy, Bednarz z Piniorem ruszyli z Huskowskim, a Surowiec wrócił do siebie. O wysokości wypłacanej kwoty wiedział tylko Pinior. Pozostali zdali sobie z tego sprawę dopiero w trakcie całej operacji. Huskowski z pasażerami i związkową gotówką ruszyli do kurii biskupiej. Zaskoczony arcybiskup Henryk Gulbinowicz przyjął związkowców. Zgodził się przyjąć pieniądze, jednak wyłącznie za pokwitowaniem. Wówczas zaoponował Pinior, który bał się ewentualnego wykrycia dokumentu przez bezpiekę. Jego słowa okazały się prorocze gdyż, w czasie rewizji biur Zarządu Regionu, już po ogłoszeniu stanu wojennego, bezpieka znalazła jedno z pokwitowań podpisane przez Tomasza Surowca, ówczesnego skarbnika Solidarności i właśnie arcybiskupa Gulbinowicza na kwotę 10 milionów złotych, kwitujących złożenie tej kwoty pieniędzy u metropolity, a pobranych z konta po wydarzeniach związanych z prowokacją bydgoską i pobiciu Jana Rulewskiego w marcu 1981 roku. Po odnalezieniu owego dokumentu śledczy badający sprawę ukrycia 80 milionów złotych przez członków Solidarności całkiem słusznie powiązali ją ze stroną kościelną.

Pieniądze ukryte w pałacu arcybiskupim we Wrocławiu posłużyły zarówno do wsparcia poszczególnych członków Solidarności i ich rodzin w trudnym czasie stanu wojennego jak i do zakupu sprzętu niezbędnego do działalności podziemnej, między innymi maszyn drukarskich. Pierwsze pieniądze „wypłacił” ksiądz Ryszard Jerle, brat Kazimierza, szeregowy członek Solidarności, który ukrył je w worku na szkolne kapcie. Jeszcze przed rozdzielaniem ukrytych funduszy związkowych ten ostatni spotkał się z Józefem Piniorem, który stanowczo polecił prowadzenie pełnej i przejrzystej księgowości przepływu środków w obawie przed późniejszymi zarzutami o defraudację. W ten sposób powstało archiwum „Kajetana”. Jest to jedyny zbiór dokumentów pokazujących wydatkowanie przejętych pieniędzy przez struktury Solidarności na Dolnym Śląsku.

Historia ukrytych pieniędzy miała również swój ciąg dalszy po zakończeniu stanu wojennego. W 1984 na spotkaniu Henryka Gulbinowicza z Władysławem Frasyniukiem, arcybiskup widząc szybki spadek wartości złotówki zaproponował wymianę pozostałej sumy na dolary. W wyniku tej szeroko zakrojonej operacji finansowej z dużą dozą prawdopodobieństwa opartej na przepływach finansowych między kontami kościelnymi Józef Pinior mógł już w wolnej Polsce dokonać rozliczenia z pozyskanych w grudniu 1981 roku środków.

Wszyscy uczestnicy akcji przejęcia pieniędzy Solidarności uniknęli kary za ten niebywały wyczyn. Piotr Bednarz, Stanisław Huskowski i Józef Pinior zostali w różnych okolicznościach zatrzymani i osadzeni w aresztach, więzieniach bądź ośrodkach odosobnienia na początku 1982 roku, jednak ostatecznie nie otrzymali wyroków skazujących. Natomiast Tomasz Surowiec pod koniec lat osiemdziesiątych podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.

Powyższa historia stanowi główną oś filmu. Jednak obraz Krzystka nie ogranicza się wyłącznie do przedstawienia kulisów i przebiegu akcji czterech śmiałków z Solidarności. Wydaje się, że reżyser chciał dotrzeć ze swoim przekazem przede wszystkim do młodszej części widowni. Krzystek nie pokazuje wyłącznie akcji związanej ze zdobyciem 80 milionów, ale obudowuje to wydarzenie ówczesnymi realiami, które dla pokolenia urodzonego już po 1989 roku mają charakter opowieści, gdyż nie znają już jej z autopsji. Z tego względu pewne rzeczy są przedstawione w sposób uproszczony.

W filmie ukazanych jest kilka rodzin, które zmagają się z rzeczywistością Polski komunistycznej na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku zarówno na poziomie działalności opozycyjnej jak i tej związanej z codziennym życiem. Bardzo dobrze ówczesne dylematy zwykłych ludzi oddaje zobrazowanie rodziny Stanisława Huskowskiego. Młode małżeństwo spodziewało się wówczas dziecka, co powodowało zwłaszcza u przyszłej matki niepokój, zmiany nastrojów, a przede wszystkim obawę o przyszłość. Na tą sytuację nałożył się konflikt Huskowskiego z teściem, który wówczas piastował wysokie stanowisko partyjne. Z jednej strony młodzi Huskowscy nie akceptowali jego działalności, z drugiej zaś dzięki jego protekcji otrzymali mieszkanie, samochód, a Stanisław mógł bez obaw prowadzić działalność związkową. Rodzina Huskowskich stanowi bardzo dobry przykład uwikłania, ale i dylematów poszczególnych rodzin mieszkających w Polsce, którzy nie byli zwolennikami ówczesnej władzy, ale chcieli wyłącznie spokojnie żyć.

Służba Bezpieczeństwa bardzo często inwigilowała członków antykomunistycznego podziemia poprzez werbowanie bądź uwodzenie ich przez poszczególnych funkcjonariuszy i w ten sposób inwigilowanie struktur opozycyjnych. W filmie ten proceder pokazano na przykładzie związku Maksa i Natalii. On członek Solidarności, ona początkowo przedstawiała się jako reporterka francuskiej telewizji, która miała zamiar relacjonować wydarzenia w Polsce, później okazała się funkcjonariuszką SB.

Jednak w większości przypadków reżyser kreśli postaci wyraziście, niezależnie od tego czy należały do establishmentu partyjnego czy były członkami opozycji. Wydaje się, że jest to słuszny zabieg, gdyż dzięki temu można było niezorientowanemu w niuansach historii odbiorcy przedstawić w miarę jasny, klarowny i spójny przekaz.

Moim zdaniem aktorzy, którzy zostali dobrani do poszczególnych ról wywiązali się ze swojego zadania bardzo dobrze. Najwyżej oceniam role Mariusza Benoita, który wciela się w postać Zbigniewa Mikosia, żołnierza AK, który po wojnie ze względu na swą działalność w Kedywie trafił do więzienia. W filmie przedstawiony jest jako bardzo tajemnicza postać, która starała się nakłonić głównych bohaterów do bardziej stanowczych działań jesienią 1981 roku, gdyż władza szykowała przesilenie, co zaowocowało stanem wojennym.

Na uwagę zasługują kreacje Adama Ferencego, który wciela się w postać arcybiskupa Gulbinowicza, oraz Krzysztofa Stroińskiego, księdza „Żegotę”. Ukazanie obu księży właśnie w taki a nie inny sposób wskazuje na duże zaangażowanie Kościoła katolickiego nie tylko w sprawę przechowania pieniędzy wypłaconych z banku przez Piniora, Bednarza i Surowca, ale szerzej ich wkład we wspieranie opozycji antysystemowej. Reżyser podkreślił cechy osobowościowe obu duchownych poprzez wskazanie sprytu i odwagi przy jednoczesnym zachowaniu wszelkich środków ostrożności.

Poza Stanisławem Huskowskim, którego rolę gra Wojciech Solorz, na uwagę zasługuje postać Józefa Piniora, w którego wciela się Krzysztof Czeczot. Kreacja Czeczota pokazuje Piniora na pierwszy rzut oka jako osobę niezwracającą uwagi, stojącą gdzieś z boku. Jednak w miarę upływu czasu okazuje się, że Pinior stał się mózgiem całego przedsięwzięcia. To on wpadł na pomysł i zorganizował całą operację ustalając szczegóły przechowania pieniędzy w kurii wrocławskiej.

Warto również podkreślić bardzo dobrą grę aktorską osób kreujących postaci obozu władzy, bądź służby bezpieczeństwa. Rola kapitana Stanisława Sobczaka, kapitana SB, który kieruje akcją rozwiązania zagadki zaginionych pieniędzy Solidarności, została brawurowo wykonana przez Piotra Głowackiego. Głowacki buduje graną przez siebie postać jako pozbawionego wszelkich skrupułów aparatczyka dążącego do celu. W pewnym momencie okazuje się, że jest osobą, która nawet dla osobistej korzyści jest zdolna do poświęcenia sukcesu zawodowego. Równie dobre role przełożonego Sobczaka, komendanta KW MO oraz kapitana Bagińskiego zagrali Mirosław Baka i Jan Frycz. Dzięki zestawieniu tych postaci można zauważyć jaka paleta różnych osobowości występowała również w obozie władzy. Pokazane są mechanizmy ówczesnych stosunków służbowych, którymi rządzą zastraszenie i brak skrupułów w celu uzyskania wyższego stanowiska, nawet za cenę niesłusznego oskarżenia.

Akcja filmu rozwija się bardzo dynamicznie. Wbrew niektórym opiniom i recenzjom, moim zdaniem, poszczególne sekwencje wydarzeń są dobrze skonstruowane. Film nie nuży, ale wciąga. Widz czeka na rozwój wypadków, i mimo przewidywalnej treści może dać się uwieść biegowi wydarzeń pokazanych na ekranie.

Obok bardzo dobrych kreacji i wartkiej akcji, film dopełniają wykorzystane w nim utwory muzyczne. Już w pierwszej scenie posłużono się fragmentem najsłynniejszego utworu Antoniego Dworzaka IX Symfonia „Z Nowego Świata” wykonywanego podczas transmisji podpisywania porozumień sierpniowych przez Lecha Wałęsę i Mieczysława Jagielskiego. W dalszej części filmu jako tło muzyczne użyto polskich klasyków z lat osiemdziesiątych obrazujących ówczesną rzeczywistość jak Dorosłe dzieci zespołu Turbo, Przeżyj to sam Lombardu, czy Psalm stojących w kolejce Krystyny Prońko. W końcowej scenie filmu, która pokazywała „bitwę” związkowców z oddziałami ZOMO wykorzystano utwór Perfectu Chcemy być sobą. Muzyka jest tłem, jednak osadzna przez twórców filmu w odpowiednim momencie pomaga w nadaniu bądź zrozumieniu sensu danej sceny. Jako przykład niech posłuży umieszczenie utworu Krystyny Prońko Psalm stojących w kolejce w momencie, gdy główni bohaterowie oczekiwali w kolejce, aby zatankować Fiata 126p.

Film 80 milionów jest ważnym obrazem w polskiej kinematografii. Twórcy obrazu przypomnieli, a niektórym przedstawili nieznane wcześniej wydarzenie przejęcia przez kilku członków wrocławskiej Solidarności 80 milionów, które stanowiły sumę składek zdeponowanych w jednym z oddziałów wrocławskiego Narodowego Banku Polskiego. Dynamiczna akcja, dobre kreacje aktorskie i bardzo przyzwoita produkcja złożyły na to, że film 80 milionów pozostanie na dłużej w pamięci widzów i będą do niego wracać kolejne pokolenia.

Bibliografia:

https://paradoks.net.pl/read/17899-80-milionow-recenzja (2020.06.12).

https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/o-k-a-wszystko-wyjales-80-milionow-solidarnosci-czyli-skok-na-wielka-kase,188,3234 (2020.06.12).

https://wpolityce.pl/polityka/124213-ciekawa-historia-nudne-kino-najwiekszym-atutem-filmu-80-milionow-jest-to-ze-w-ogole-powstal (2020.06.12).

https://www.filmweb.pl/film/80+milionów-2011-537460/cast/actors (2020.06.12).

Komentarze

securimage