Katarzyna Okoniewska (KatarzynaOkoniewska)
Dodano: 2020-04-17 09:40:47

Los Niemców w powojennej Polsce

1945-01-01 - 1951-04-01

Problem przebywającej na ziemiach zachodnich i północnych ludności niemieckiej posiadał rangę wagi państwowej i jego rozstrzygnięcie było jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed administracją polską w 1945 r.[1] Wszyscy Niemcy mieli zostać wysiedleni z Polski za nielojalność, zbrodnie i wysiedlenia Polaków w czasie wojny, a z kolei Volksdeutsche mieli zostać ukarani za zdradę ojczyzny[2]. Sprawa wysiedlenia zyskała ogromne poparcie społeczeństwa polskiego, które brało udział w wiecach i manifestowało pod hasłem: Wysiedlić Niemców z Polski[3].  

W dniach 27-28 maja 1945 r.  scharakteryzowano główne idee polityki wobec ludności niemieckiej:

  1. Niemców należało wysiedlić z ziem polskich - za tą koncepcją kryła się przede wszystkim niechęć do pozostawienia w granicach Polski elementu niemieckiego;
  2. postanowiono eksploatować ludność niemieckią jako siłę roboczą - zwolennicy tej koncepcji uważali, że Niemcy powinni być włączeni do pracy przy dźwiganiu kraju z ruin[4].

W Uchwale Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec z 20 listopada 1945 r. określono liczbę ludności niemieckiej w Polsce na 3,5 mln. Szacowano, że brytyjska strefa okupacyjna przyjmie 1,5 mln, a radziecka 2 mln osób[5]. Wysiedlanie miało rozpocząć się w grudniu 1945 r. i miało trwać do połowy 1946 r. Ogólne wytyczne przedstawiały się następująco:

  1. wszyscy wyjeżdżający mieli być badani przez lekarza i dezynfekowani,
  2. ludność niemiecka miała zostać dostarczona do punktów zbornych przez starostów,
  3. komisja celna dokonywała rewizji bagażu. Wyjeżdżający mogli zabrać ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy oraz max. 500 marek na osobę. Zakazano wywozu waluty polskiej oraz kruszców szlachetnych.

W pierwszej kolejności kraj mieli opuścić Niemcy nie posiadający zatrudnienia: kobiety, dzieci, starcy, niezdolni do pracy, osoby, których obecność mogła zagrażać bezpieczeństwu publicznemu oraz osoby wymagające opieki; inwalidzi wojenni, wojskowi i cywilni. W drugiej fazie miały to być osoby zatrudnione w gospodarstwach chłopskich, pomoc domowa i pracownicy niewykwalifikowani. W trzecim etapie pracownicy wykwalifikowani, których można było zastąpić pracownikami polskimi, a w ostatniej kolejności wybitni fachowcy, których deportacja miała być ściśle skoordynowana z pojawieniem się odpowiednio wykwalifikowanych Polaków[6].

Akcja internowania

Akcję internowania Niemców, w utworzonych dla nich obozach przejściowych, rozpoczęto po przejściu frontu: m.in. w Łambinowicach, Potulicach k. Bydgoszczy, w Gronowie k. Leszna i w Sikawie k. Łodzi. Nie przetrzymywano w nich jednak ani działaczy NSDAP, ani osób sprawujących władzę administracyjną podczas okupacji, lecz zwykłych obywateli niemieckich. Komendantami obozów byli przeważnie więźniowie obozów koncentracyjnych, którzy zastosowali wobec internowanych niemieckie metody postępowania z uwięzionymi.

KrzyżPokutnyŁambinowice.jpg

Krzyż upamiętniający obóz Łambinowice

 Represje

Elementem represji było dążenie do wyróżnienia ludności niemieckiej spośród Polaków. Już w kwietniu 1945 r. pełnomocnik Generalny dla Ziem Odzyskanych planował oznakowanie ludności niemieckiej – mieli oni nosić na ramieniu opaskę o szerokości co najmniej 10 cm z literą „N”. Miała ona wyróżniać Niemców z tłumu, a jednocześnie stygmatyzować, przez nawiązanie do opasek noszonych na ich rozkaz przez Żydów, więźniów obozów koncentracyjnych i robotników przymusowych.

opaska N.jpg

Zdjęcie opaski pochodzi z: https://muzeum1939.pl/koniec-wojny-45-03-losy-niemcow-po-wojnie/galeria/742.html

Niemcom zakazywano wstępu na wszelkie imprezy publiczne, do kin, teatrów i restauracji. Polecono także, by w całym kraju usunięto wszelkie napisy niemieckie i zastąpiono je polskimi. Osoby uznane za Niemców zostały pozbawione praw wynikających z polskiego ustawodawstwa pracy i zobowiązane do pracy w wymiarze 60 godz. tygodniowo[7]. Powszechnym zjawiskiem było wyrzucanie Niemców z mieszkań i kierowanie ich do specjalnie wydzielonych dzielnic w miastach, co miało miejsce chociażby we Wrocławiu, gdzie prezydent miasta Bolesław Drobner głosił:

Należałoby zaraz w pierwszych dniach ludność niemiecką wysiedlić do dzielnicy na północnym zachodzie, otoczonej z trzech stron liniami kolejowymi, łatwymi do ochrony, i rzeką Odrą, a z czwartej strony ulicą prowadzącą do Berlina, na której wyloty przecznic należałoby zamurować", a następnie „w jak najkrótszym czasie użyć jej do odgruzowywania Warszawy."[8]

niemcy opuszczają Gdańsk, kwiecień 1945 r..jpg

Niemcy opuszczają Gdańsk https://muzeum1939.pl/koniec-wojny-45-03-losy-niemcow-po-wojnie/galeria/742.html

Jednym z elementów polityki narodowościowej władz było także pozbawienie internowanych i wysiedlonych osób narodowości niemieckiej posiadanego majątku. Podstawą prawną tych decyzji był dekret z 8 marca 1946 roku o majątkach opuszczonych i poniemieckich. Z kolei na mocy dekretu z 13 września 1946 r. mieszkający w Polsce Niemcy zostali pozbawieni wszelkich praw[9].

Siła robocza

Plan deportowania z Polski tak dużej społeczności nie był możliwy do natychmiastowej realizacji, dlatego wykorzystano ją jako siłę roboczą. Minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz i szef Wydziału Więzień i Obozów Teodor Duda mieli zamiar wykorzystać ludność niemiecką do odbudowania zniszczonego kraju. W niektórych miejscach przeprowadzano to w sposób humanitarny np. w Centralnym Obozie Pracy Warszawa, gdzie jeńców z Wermachtu dobrze odżywiano i nie bito. Zupełnie inaczej przedstawiała się praca w kopalniach śląskich. W związku z tym, że Sowieci wywieźli na Syberię ok. 200 tys. Górnoślązaków, Rząd Tymczasowy postanowił sprowadzić do kopalń niemieckich cywilów, co pozwoliło wznowić wydobycie. W wyniku wygłodzenia, chorób i licznych wypadków podczas pracy zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób[10].

Należy nadmienić, że Polacy tuż po wojnie deklarowali chęć posiadania Niemców jako darmowej siły roboczej. Niemcy wysiedleni z miast byli kierowani na wieś, często w majątkach kontrolowanych przez państwo, byli także zatrudniani w gospodarstwach indywidualnych. W związku z tym, że na niektórych obszarach nie było ludności niemieckiej, udawano się na Dolny Śląsk, skąd przywożono zdolnych do pracy Niemców[11]. Ich wysiedlenia stawały się przyczyną protestów, tak jak np. jesienią 1945 r., gdy starostowie uważali, że z powodu deportacji zabraknie rąk do pracy przy zbiorach roślin okopowych, co miało przyczynić się do strat gospodarczych. Protestowali zwłaszcza starostowie z obszarów, na których było mało Polaków. Pod koniec października, po zakończeniu prac polowych, część wojewodów polecała przystąpić do bezzwłocznego wysiedlenia Niemców.

Deportacje

Wysiedlenia rozpoczęto od ziem, na których odsetek ludności niemieckiej był największy, czyli od Dolnego Śląska i Pomorza Zachodniego. W związku z tym nie przewidywano transportu kołowego. W połowie roku operacja objęła pozostałe tereny państwa, a to sprawiało,  że deportowani musieli pokonywać pieszo odległości przekraczające powyżej 100 a nawet 200 km[12]. W uzasadnionych przypadkach wojsko zezwalało na odbywanie podróży własnymi środkami transportu, które odbierano przed przekroczeniem Odry.

Deportacje miały zróżnicowany przebieg i niejednokrotnie przypominały akcje wypędzenia, o czym mówi zapis z Wrocławia:

akcja polegała na obstawieniu wszystkich drzwi, wychodzących zarówno na ulice, jak i na podwórze, […] opróżnianych domów oraz na wyprowadzeniu z opróżnianych domów ludności niemieckiej. Na wyprowadzenie się ludności niemieckiej komisarze dawali pół godziny czasu.[13]

Na tym etapie dochodziło do grabieży mienia, bowiem opuszczone mieszkania nie były odpowiednio zabezpieczone, a dodatkowo napadano na zgromadzonych Niemców, którym odbierano cenniejsze rzeczy.

niemieccy uciekinierzy w gdańsku luty 45.jpg

Niemcy opuszczają Gdańsk https://muzeum1939.pl/koniec-wojny-45-03-losy-niemcow-po-wojnie/galeria/742.html

 Wojsko dostało rozkaz by:

Z Niemcami postępować tak, jak oni postępowali z nami. Wielu zapomniało już, jakie było ich postępowanie z naszymi dziećmi, żonami i starcami. […] Należy wykonywać swoje zadanie w sposób tak twardy i zdecydowany, żeby germańskie plugastwo nie chowało się po domach, a uciekało od nas samo, a znalazłszy się na swojej ziemi, dziękowało Bogu za szczęśliwe wyniesienie głów.[14]

Od  początku akcji do 31 grudnia 1947 r. zorganizowano łącznie 1337 transportów, w których wyjechało 2 189 286 Niemców[15]. W grudniu w Polsce mieszkało ich jeszcze ponad 100 tys. W lutym 1948 r. nastąpiła fala powrotów wysiedlonych wcześniej Niemców. Przekraczali oni słabo strzeżoną granicę i udawali się do poprzednich miejsc zamieszkania, gdzie znajdywali pracę.

31 maja 1948 r. władze polskie zawarły z Rosjanami nową umowę dotyczącą deportacji pozostałych w Polsce Niemców. Określała ona zasady następnych wysiedleń, które były przewidywane w okresie od czerwca do października i miały objąć 40 tys. robotników oraz członków ich rodzin. Porozumienie zostało negatywnie odebrane w przemyśle węglowym, a jego przedstawiciele pragnęli wstrzymać wysyłanie górników. Jako że układ nie określał, czy należy deportować górników pracujących pod ziemią czy na powierzchni, a Polsce zależało na górnikach dołowych, zdecydowano, że do transportów będą kierowani ci pierwsi.

Ogółem w 1948 r. do radzieckiej strefy okupacyjnej wyjechało 42 797 Niemców[16]. W 1949 r. polityce mniejszościowej zaszły ważne zmiany, które wynikały z faktu istnienia dwóch państw niemieckich NRD (sojusznik Polski) i RFN (nie utrzymywano oficjalnych stosunków). NRD stała się „opiekunem” Niemców mieszkających w Polsce. 2 stycznia 1950 r. polskie władze centralne podjęły decyzję o połączeniu rozdzielonych niemieckich rodzin. O zgodę na wyjazd ubiegali się sami Niemcy. Transporty wysyłano do początków kwietnia 1951 r. Do tego czasu wyjechało 75 757 osób[17]. W następnych latach wyjazdy odbywały się nadal, choć ich skala była znacznie mniejsza.

 

Literatura:

[1] M. Wawrzyńska, Wysiedlanie ludności niemieckiej z Wrocławia w latach 1945-1947, Sobótka 1, 1980, s. 51.

[2] A. Sakson, Niemcy w świadomości społecznej Polaków, w: Polacy wobec Niemców. Z dziejów kultury politycznej Polski 1945-1948. Pod red. A. Wolff-Powęskiej, Poznań 1993, s. 409.

[3] M. Wawrzyńska, op. cit., s. 51.

[4] T. Szarota, Osadnictwo miejskie na Dolnym Śląsku w latach 1945-1948, Wrocław 1969, s. 45-46.

[5] B. Pasierb, Migracje ludności niemieckiej z Dolnego śląska w latach 1944-1947, Wrocław 1969, s. 72.

[6] http://polska1918-89.pl/pdf/wysiedlenia-niemcow-z-polski-po-ii-wojnie-swiatowej,4167.pdf

[7] http://polska1918-89.pl/pdf/wysiedlenia-niemcow-z-polski-po-ii-wojnie-swiatowej,4167.pdf

[8] M. Wawrzyńska, op. cit., s. 52.

[9] D. Matelski, Mniejszość niemiecka w Polsce w latach 1945-2015, s. 57-58. http://skgd.pl/wp-content/uploads/2019/01/Dariusz-Mastelski-Mniejszo%C5%9B%C4%87-niemiecka-w-Polsce-w-latach-1945-2015.pdf

[10] https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/01/16/jak-polacy-mscili-sie-na-niemcach-za-wszystko-co-zrobili-nam-w-ii-wojnie-swiatowej/

[11] S. Jankowiak, Specyfika wysiedleń ludności niemieckiej z województwa poznańskiego po II wojnie światowej [w:] Wędrówka ludów. Powojenny transfer ludności w Polsce Ludowej, Katowice 2018, s. 63.

[12] H. Szczegóła, Przedpoczdamskie wysiedlenia Niemców z Polski (czerwiec–lipiec 1945) [w:] Ludność niemiecka na ziemiach polskich w latach 1939–1945 i jej powojenne losy, red. W. Jastrzębski, Bydgoszcz 1995, s.48.

[13] http://polska1918-89.pl/pdf/wysiedlenia-niemcow-z-polski-po-ii-wojnie-swiatowej,4167.pdf

[14] http://polska1918-89.pl/pdf/wysiedlenia-niemcow-z-polski-po-ii-wojnie-swiatowej,4167.pdf

[15] Tamże.

[16] http://polska1918-89.pl/pdf/wysiedlenia-niemcow-z-polski-po-ii-wojnie-swiatowej,4167.pdf

[17] Tamże.

Komentarze

securimage