Katarzyna Okoniewska (KatarzynaOkoniewska)
Dodano: 2021-10-11 12:09:03

O leczeniu oczu w obozach Auschwitz i Gross Rosen

1939-09-01 - 1945-05-09

Zagadnienie okulistyki w obozach koncentracyjnych nie doczekało się odrębnego opracowania. Na ten temat ukazały się jedynie pojedyncze, krótkie artykuły lub wzmianki dotyczące konkretnych obozów. Oczy, podobnie jak wiele innych części ciała, były także zainteresowaniem niemieckich lekarzy, którzy dokonywali na nich badań pseudomedycznych. Zarówno o eksperymentach, jak i o leczeniu schorzeń oczu można przeczytać w niniejszym artykule.

Auschwitz

Największym fanatykiem gałek ocznych był Josef Mengele stacjonujący w Auschwitz-Birkenau. Badaniom okulistycznym poddawał bliźnięta, u których porównywał rozstaw oczu i odcienie tęczówek zgodnie z tabelą kolorów. Eksperymentalnie zakrapiał oczy nieustalonymi dotąd preparatami, by zmienić barwę tęczówki. Były więzień obozu Jancu Vexler wspominał:  

(…) widziałem drewniany stół, na nim były gałki oczne. Wszystkie miały numerki i karteczki. Oczy były koloru bladożółtego, jasnoniebieskiego, zielonego i fioletowego[1].

U osób dorosłych doświadczenie to powodowało ropienie oczu, u dzieci utratę wzroku (całkowitą lub częściową), zaś u niemowląt śmierć. Następnie dzieci uśmiercano, a ich gałki oczne preparowano. Mengele był zafascynowany występowaniem różnokolorowych tęczówek u tej samej osoby. Zabijał bliźniaki, u których barwa oczu różniła się między sobą. Znany jest przypadek, kiedy zafenolował dzieci, gdyż jeden z bliźniaków miał jedno oko niebieskie, a drugie szare.

Prócz tego wiadomo także, że w Auschwitz znajdował się gabinet laryngologiczno-okulistyczny. Przychodnia powstała w 1941 r. i prowadził ją laryngolog Leon Wasilewski. Oprócz tej poradni funkcjonowała jeszcze jedna utworzona przez Antoniego Więckowskiego, jednak nie miał on, ani własnego pomieszczenia, a wyposażenie stanowił stolik i dwa krzesła. Okulista posiadał przyrząd do badania wad wzroku, a także płyny do przemywania i leczenia oczu więźniów. Operacje odbywały się w znieczuleniu miejscowym. Poradnia nie istniała jednak długo, gdyż w grudniu 1942 r. Więckowski zmarł na atak serca[2].

mengele.jpg

Fot. 1 Josef Mengele. Źróło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Josef_Mengele

 

rysunek oka powstały na zlecenie Mengele.jpg

Fot. 2 Rysunek oka powstały na zlecenie Josefa Mengele. Źródło: www.auschwitz.org

 

Gross Rosen

Interesującym zagadnieniem jest także epidemia jaglicy w obozie Gross Rosen. Temat ten poruszył były więzień obozu Kazimierz Hałgas w „Przeglądzie Lekarskim – Oświęcim” oraz swojej monografii zatytułowanej „Byłem w KL Gross-Rosen i Dyhernfurth: wspomnienia lekarza więźnia”. Jaglica (zwana także egipskim zapaleniem oczu[3]) to zakaźne zapalenie spojówki, charakteryzujące się opadaniem i deformacją powiek, brakiem rzęs i zmętnieniem rogówek. Zmiany zapalne spo­jówek polegają na przekrwieniu, plami­stym zaczerwienieniu, zwłaszcza na powiekach górnych, z drobnymi (2-3 mm) szaro-białymi grudkami (jagłami)[4]. Schorzenie to nie występowało często. Spotykało się je u 1% populacji zwłaszcza w dzielnicach wschodnich, jak to się zatem stało, że cierpieli na nią więźniowie Gross Rosen? Choroby oczu były powszechne w tym obozie. Najwięcej więźniów pracowało w kamieniołomach, gdzie powietrze charakteryzowało się wysokim zapyleniem, który powodowało zaprószenie oczu. Z braku dostępu do środków higienicznych przecierano je brudnym rękawem lub palcami, co przyczyniło się do rozwoju ropnych i zakaźnych schorzeń, takich jak zapalenie śluzówek wraz z ropną wydzieliną, łzawieniem, zaczerwienieniem i pieczeniem oczu. Dla więźniów zmagających się z tymi przypadłościami utworzono wieczorną poradnię wyposażoną w odpowiednie medykamenty: 1-2% roztwór targesiny, 1% żółtą tzw. maść oczną[5], zapas wody przegotowanej i soli fizjologicznej[6]. W drugiej połowie lata 1943 r. przybył do obozu transport liczący ok. 150-200 radzieckich jeńców wojen­nych, u których zauważono jaglicę[7]. Wiadomość ta dotarła do Lagerarzta Willibalda Jobsta - zademonstrowano mu chorych i zaproponowano izolację transportu i leczenie, ten zadecydował jednak, że jest to zwykle, brodawkowate zapalenie spojówek powstałe w wyniku braku higieny i że nie wyma­ga żadnego leczenia, a tym tym bardziej izolacji:

Powiedział jeszcze, że mogą pracować bez zastrzeżeń, a w obozie i tak szybko wymrą i będzie spokój, prywatnie zaś mówiąc, to on nie jest okulistą i w życiu jaglicy nie widział, bo to jest choroba brudasów. Tak więc ci ludzie zo­stali przyjęci do obozu i, co gorsze, rozmieszcze­ni po kilkunastu w różnych blokach, gdzie wtedy były wolne miejsca do uzupełnienia[8].

W ciągu dwóch tygodni zaczęła gwałtownie narastać liczba chorych, zgłaszających się z powodu piekącego bólu, przekrwienia spojówkowo-gałkowego z wydzielaniem śluzowo ropnych łez oraz światłowstrętu. Lekarze-więźniowie stosowali rutynowo targesinę w kroplach i żółtą maść oczną, jednak bez większych efek­tów. W związku z brakiem efektu leczenia i dalszej narastającej liczby chorych zaczęli podejrzewać rozsianie jaglicy. Postanowiono ponownie interweniować u lekarza obozowego, on jednak zlekceważył sprawę, bowiem przyłapano dwóch więźniów dokonujących samozakażeń. Osadzeni dokonywali wymiany chleba za ropę od chorego na oczy, aby wypocząć w szpitalu. Sprawa postępo­wała do przodu. Ostatecznie Jobst sprowadził do Gross Rosen okulistę z Świdnicy, który szybko potwierdził, że jest to jaglica: jakiej już od lat nie widział[9]. Specjalista potwierdził jaglicę w różnych stadiach chorobowych u 1380 ludzi, z czego aż potrzebowała natychmiastowego zabiegu usunięcia jagieł 900[10]:

Potem zademonstrował nam swoimi narzędziami, przy użyciu własnych środków znieczulających, jak należy wykonywać zabieg. Podał też cały schemat postępowania leczniczego. Zalecił ścisłe stosowanie jednego stereoskopowego schematu leczniczego. Przede wszystkim zniszczyć jagły przez wygniatanie roll pincetami Knappa. Znieczulenie z nowokainą w zastrzykach lub odpowiednimi środkami w kroplach. Następnie, do 5 dni, przymoczki z soli i lapisowanie, potem środki łagodniejsze, jak Hg. oxycyanatum w roztworach lub fabryczny Argolawal. Zwolnienie z pracy i izolacja ok. 2 tygodni po okresie ostrym, razem ok. 3 tygodni, kontrola ambulatoryjna dłuższy czas. Wszystko to skrzętnie zapisaliśmy. I jeszcze jedno, w okresie ostrym konieczna osłona z Albucidu w zastrzykach lub w tabletkach do 12 sztuk dziennie. Odchodząc, mimo że był bardzo zmęczony, mówił rozradowany, że przeżył istną ucztę okulistyczną[11].

Lekarz obozowy był przybity sytuacją, ponieważ uznał zalecenia okulisty za zbyt drogie i niewykonalne w warunkach obozowych[12]. Ostatecznie uznano, że przeznaczy się na potrzebne środki 30 000 RM  pochodzących z Geldsperry. Dzięki temu szpital obozowy nabył sprzęt i leki potrzebne zarówno do przeprowadzenia zabiegu, jak i leczenia pacjentów. Kazimierz Hałgas zdał interesującą relację dotyczącą leczenia pacjentów:

Nie mieliśmy doświadczenia ani opanowanej techniki. Przy naszych znieczuleniach występował obrzęk powiek i przy zabiegu występowało znaczne krwawienie. Pole operacyjne zalewała krew. Nie mogło być mowy o dokładnym zabiegu, a poza tym chorzy byli po prostu przerażeni, a my zdenerwowani. (…) Trzeba zmienić system znieczulania. (…) Sporządziliśmy roztwory do zakraplań z nowokainy 0,5-1%, 2% pantocainy oraz 0,1% i 0,5% perkainy, i po kolei wypróbowaliśmy je. Najlepsza okazała się perkaina w roztworach 0,5%. (…) Pole operacyjne czyste. Zorganizowaliśmy to sobie praktycznie w ten sposób, że chorzy oczekujący czekali na boku, a sanitariusz dokonywał znieczulenia o pięć osób naprzód. W ten sposób chory podchodził do zabiegu doskonale znieczulony. Krwawienie było minimalne, pole czyste, zabieg szybki. Potem lapis, spłukanie solą fizjologiczną, okład z kwasu bornego i opatrunek, i następny. W ten sposób załatwialiśmy ok. 250 osób dziennie i po czterech dniach wszystkie ostre przypadki były załatwione[13].

Postępowano ściśle według zaleceń okulisty. Dzięki temu już po trzech tygodniach zwalniano chorych do leczenia ambulatoryjnego. Po ok. miesiącu można było mówić o wygasaniu choroby[14].

 

Bibliografia:

[1] K. Okoniewska, op. cit., s. 113-114.

[2] T. Orzeszko, Relacja chirurga z obozu oświęcimskiego, „Przegląd Lekarski – Oświęcim”,1971, nr 1, s. 44; K. Okoniewska, Zbrodniczy medycy. Lekarze z Auschwitz, Poznań-Łódź 2017, s. 22.

[3] Choroba była znana w Egipcie faraonów i za czasów Hipokratesa. Nazywano ją także egipskim zapaleniem oczu, gdyż żołnierze Napoleona przynieśli z wyprawy do Egiptu zapalenie spojówek. Zob. K. Hałgas, Epidemia jaglicy w obozie Gross Rosen w 1943, „Przegląd Lekarski – Oświęcim”, 1975, 32 nr 1, s. 167.

[4] K. Hałgas, op. cit., s. 168.

[5] Hydrargyrum oxydatum flavum o działaniu bakteriobójczym i antyseptycznym.

[6] K. Hałgas, Byłem w KL Gross-Rosen i Dyhernfurth : wspomnienia lekarza więźnia, Wałbrzych 2013, s. 104.

[7] K. Hałgas, op. cit., s. 168.

[8] Tamże.

[9] Tamże, s. 105.

[10] Tamże.

[11] Tamże, s. 105-106.

[12] Tamże, s. 105-106.

[13] Tamże, s. 107.

[14] Tamże, s. 107.

Komentarze

securimage