Katarzyna Okoniewska (KatarzynaOkoniewska)
Dodano: 2020-01-07 11:30:16

Powojenny los Niemców w Czechosłowacji

1945-04-17 - 1945-12-31

POWOJENNY LOS NIEMCÓW W CZECHOSŁOWACJI

         Niemcy zamieszkiwali tereny ziem czeskich od czasów średniowiecza. Większość z nich, określana mianem Niemcy sudeccy, zajmowała uprzemysłowione północno-zachodnie obszary graniczące z Niemcami i południowe przy granicy z Austrią. Poza tym liczne niemieckie wyspy językowe występowały w Pradze, Brnie, Igławie, Ołomuńcu. Pewna grupa Niemców osiedliła się na terenie Słowacji, stąd też ich nazwa Niemcy karpaccy, jednak nie miała ona bezpośrednich związków z mniejszością sudecką i utworzyła się dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym.

ludnosc niemiecka 1930 r..jpg

                                                                              Mapa przedstawiająca rozmieszczenie ludności niemieckiej

Mniejszość niemiecka stanowiła bardzo dużą grupę. Zgodnie ze spisem powszechnym przeprowadzonym w 1921 r. teren Czechosłowacji zamieszkiwało nieco ponad 3,2 mln Niemców, a wg spisu z 1931 r. mniejszość ta liczyła ok. 3,3 mln osób[1]. Niemców było o prawie 1,3 mln więcej niż Słowaków i pod względem liczebności stanowili drugą nację. Było to około jednej czwartej ludności Czechosłowacji.

          W latach 1918-1919 Niemcy sudeccy próbowali oderwać się od  Czechosłowacji, jednak władze stłumiły niepokoje poprzez nadanie Niemcom szeregu przywilejów: mogli oni korzystać z wszystkich praw obywatelskich, autonomii kulturalnej i  edukacyjnej (mieli swój uniwersytet w Pradze), mieli także swoich ministrów w czechosłowackim rządzie. W latach 30. XX w. w Niemczech zapanował nazizm i pojawił się kryzys gospodarczy, który w Czechach najbardziej dotknął przemysłowe regiony niemieckie. Niemcy sudeccy zaczęli przechodzić na  stronę nazistów (z wyjątkiem 10-procentowej mniejszości socjaldemokratów i komunistów) i utworzyli w Czechosłowacji Partię Niemców Sudeckich (SdP) na wzór NSDAP. Po układzie monachijskim we wrześniu 1938 r. terytorium sudeckie przyłączono do III Rzeszy, a niespełna pół roku później Hitler zapanował nad pozostałą częścią ziem czeskich.

           Plan wypędzenia Niemców z Czechosłowacji narodził się już podczas wojny. Dominowało bowiem przekonanie, że po jej zakończeniu Niemcy nie zmienią swej ekspansywnej natury i w dalszym ciągu będą stanowić zagrożenie dla kraju. Ogromną rolę odegrały negocjacje dotyczące wysiedleń, prowadzone przez czechosłowackiego prezydenta Edvarda Beneša na arenie międzynarodowej[2] a zwłaszcza te, które odbyły się w Moskwie: gdy Beneš przedstawił koncepcję wysiedlenia ponad 2 mln Niemców, minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow odparł: Drobnostka[3].  Od tego momentu prezydent czechosłowacki przyjął postawę antyniemiecką, a w jego wizji powojennej Czechosłowacji nawet nieliczna mniejszość niemiecka pozostawałaby obcym ciałem.

benesz.jpg

Prezydent Edvard Beneš

 W chwili zakończenia działań wojennych społeczeństwo Czechosłowacji było przesiąknięte nienawiścią do Niemców, a uczucia te podsycali także politycy[4]. Głośnym echem odbiły się słowa prezydenta:

 

 Odejść musi każdy Niemiec, który nie przeciwstawił się czynnie nazizmowi (...). Jeśli ci Niemcy pozostaną w Czechosłowacji, będziemy mieli nieustanną wojnę domową. Jedynym rozwiązaniem jest ich wyjazd do Niemiec[5]

 

oraz wypowiedź ówczesnego sekretarza prezydenta Prokopa Drtiny:

 

Wygnajcie i pobijcie ich po zakończeniu wojny, ilu się tylko da. Zacznijmy wypędzać Niemców od zaraz. Użyjmy wszystkich możliwych środków, nie wahajmy się.

Inne stwierdzenia mówiące o konieczności „zlikwidowania problemu niemieckiego” i „oczyszczeniu kraju z Niemców” nie stanowiły co prawda postulatów fizycznej likwidacji niemieckiej mniejszości, lecz plan deportacji[6]. Tego typu wypowiedzi prezydenta, który cieszył się dużym autorytetem społecznym, znacząco przyczyniały się do umacniania antyniemieckiego nastroju. 17 kwietnia 1945 r., kiedy część kraju była już wyzwolona, rządowa rozgłośnia radiowa zaapelowała do Czechów i Słowaków:

 

Idźcie rozliczać Niemców za wszystkie ich bestialstwa i nie znajcie litości wobec niemieckich morderców. Postępujcie bez litości ze zdrajcami Republiki[7].

 

Wypowiedzi tego typu stały się zarówno podłożem, jak i zapalnikiem częściowo spontanicznych, ale częściowo zorganizowanych akcji odwetowych przeciwko ludności niemieckiej wiosną i latem 1945 r. Pastor Premysl Pitter tak wspominał pierwsze dni wolności w Pradze:

 

Na Bramie Prochowej wisiał powieszony za nogi Niemiec, a pod jego głową rozpalono ogień i pomalutku go pieczono... Naprzeciwko gmachu YMCA Niemki, młode i stare, przechodziły z podniesionymi rękami przez kordon ludzi, którzy młócili je bykowcami. Zawołałem: "Ludzie, miejcie rozum!". Wydostałem się tylko cudem. Na Florze dwie godziny znęcano się nad pewną Niemką, a później napastnicy polali ją benzyną i podpalili. Widziałem ludzi z Żiżkova ciągnących na plac Wacława, którzy krzyczeli: "Idziemy opiekać zające!". To znaczy polować na Niemców.

 

         19 maja 1945 r. na mocy jego Dekretu cały majątek należący do Niemców, Węgrów i osób określanych jako zdrajcy miał zostać skonfiskowany. Na początku czerwca rząd ZSRR wydał zgodę na przymusowe wysiedlenia Niemców do radzieckiej strefy okupacyjnej. Władze zezwalały wówczas na zabranie niewielkiego bagażu – od 30 do 50 kg, a także od 100 do 300 reichsmarek.

Można wyróżnić trzy fazy pierwszej fali wysiedleń:

  1. od połowy maja do początku czerwca 1945 r. - deportacja Niemców z dużych miast i innych zwartych skupisk mniejszości niemieckiej na ziemiach czeskich,
  2. główna faza wysiedleń, tzw. dzikie wysiedlenia, rozpoczęła się 4 czerwca 1945 r. - na tereny pograniczne wkroczyło wojsko czechosłowackie mające za zadanie systematyczne deportowanie Niemców zamieszkujących te obszary,
  3. ostatnia faza miała miejsce od połowy sierpnia do końca października 1945 r.

Do aktów przemocy wobec ludności niemieckiej dochodziło w całym kraju. Pospiesznie powoływano sądy ludowe, które rozliczały miejscowych Niemców, a procesy i egzekucje odbywały się błyskawicznie. Politycy bezustannie głosili:


Musimy natychmiast zacząć wygnanie, wszelkimi sposobami, nie możemy się z tym wstrzymać ani wahać – mówił minister sprawiedliwości Prokop Drtina.

Musimy skorygować pomyłkę naszych królów Przemyślidów, którzy sprowadzili nam niemieckich kolonistów - grzmiał przywódca komunistów Klement Gottwald[8].

 

poniżanie Niemek.jpg

Poniżane Niemki na czeskich ulicach

 Tym sposobem w ciągu kilku pierwszych tygodni po wojnie skazano na śmierć i stracono ok. tysiąca Niemców. Symbolem wysiedleń stał się marsz śmierci w Brnie. Ponad 25 tysiącom Niemców, kobietom, dzieciom i starcom (mężczyźni pracowali przymusowo przy usuwaniu zniszczeń), miejscowe władze nakazały opuszczenie mieszkań w ciągu jednej nocy. Następnie zostali wypędzeni w kierunku granicy austriackiej. Eskortę stanowiła Gwardia Rewolucyjna składająca się z uzbrojonych ochotników, a podczas marszu dochodziło do mordów, gwałtów i znęcania się:

 

Szliśmy przez cały dzień. Straszne to było. W końcu dotarliśmy do jakiegoś drewnianego baraku, gdzie leżeliśmy na gołej ziemi. Pamiętam, że wiele dzieci tam zmarło[9].

 

Niemieccy historycy szacują liczbę ofiar marszu na ponad 4 tys., z kolei czescy badacze twierdzą, że przypadków śmiertelnych było 1,7 tys.: ponad 1 tys. osób zmarło z wycieńczenia po austriackiej stronie granicy[10].

         Osobnym zjawiskiem były masowe aresztowania i internowania osób podejrzanych o kolaborację. Ogółem na ziemiach czeskich powstało 500 aresztów i obozów internowania dla kolaborantów, gdzie w sierpniu 1945 r. liczba więźniów wynosiła 69 tys. (8 tys. stanowili Czesi)[11]. W prowizorycznych obozach i miejscach odosobnienia często dochodziło do aktów przemocy oraz morderstw, których dopuszczali się strażnicy. Szczególnym obiektem agresji były kobiety, które podejrzewano o utrzymywanie intymnych stosunków z Niemcami. Szczególnie ponurą sławę zyskał obóz Hanke w Ostrawie, w którym od 10 maja do 13 czerwca 1945 r. życie straciło co najmniej 231 osób[12]. Komendantem obozu był górnik Emil Martinek. Niemcy musieli pełnić funkcję katów i wieszać się nawzajem. Martinek sfingował bunt więźniów, w następstwie czego urządził masakrę, strzelając do bezbronnych. 

           Niemcy pozostający na wolności byli potraktowani tak, jak sami wcześniej traktowali Żydów:

  • nosili białe opaski z literą N,
  • mieli zakaz korzystania z komunikacji miejskiej i przebywania w miejscach publicznych,
  • po godzinie 20 nie mieli prawa opuszczać swoich mieszkań,
  • otrzymywali mniejsze przydziały żywnościowe, a wykupić je mogli w wyznaczonych sklepach tuż przed ich zamknięciem.

 

deportacja niemców z sudetów.jpg

                                                                                           Swastyka na płaszczu wysiedlanego Niemca

Masakra w Postoloprtach

        Na przełomie maja i czerwca 1945 r. żołnierze, dowodzeni przez kapitana Vojtěcha Černego, wraz z gwardzistami skupili i internowali tysiące cywilnych mieszkańców, zarówno z samych Postoloprt, jak i pobliskiego Žatca. Więźniów rozdzielono – mężczyźni w wieku od 13 do 65 lat zostali umieszczeni w koszarach, natomiast kobiety, dzieci i starcy w bażanciarni, gdzie wcześniej znajdował się obóz ćwiczeń Hitlerjugend. Następnie w ciągu kilku dni co najmniej 763 osoby bez sądu rozstrzelano[13]. Egzekucje odbywały się bezpośrednio w koszarach i bażanciarni, ale też obok miejscowej szkoły. Po tych wydarzeniach obóz zamknięto przenosząc pozostałych przy życiu w inne miejsca, gdzie doczekali planowych wysiedleń do Niemiec i Austrii.

ofiary w polportach.jpg

                                                                                                            Ofiary masakry

Sprawą masakry zajęto się ponownie dopiero po 1989 r. Policja badała przypadek trzykrotnie, dochodząc do wniosku, iż do zbrodni rzeczywiście doszło, ale nikt nie był w stanie wskazać sprawców. Ostatecznie udowodniono, że Vojtěch Černý wydał rozkaz zabicia pięciu chłopców, a Bohuslav Marek był winny kolejnym trzem zabójstwom; przyznano też, że z największym prawdopodobieństwem osoby te dokonały także innych morderstw. Zarzutów nikomu nie postawiono, bowiem przestępstwo przedawniło się.

W 2009 r. w miejscu mordu odsłonięto tablicę pamiątkową, jednak ze względu na niepełne rozliczenie państwa czeskiego z przeszłością, z pierwotnej wersji tekstu brzmiącej: Niemieckim ofiarom masakry w Postoloprtach z roku 1945, usunięto informację o narodowości ofiar a słowo „masakra” zastąpiono wyrazem „wydarzenia”[14].

tablica pamiatkowa postoloprty.jpg

                                                                                              Tablica pamiątkowa w Postoloprtach

Masakra w Ocichovie    

        7 czerwca 1945 r. członkowie czechosłowackiej Gwardii Rewolucyjnej wyciągnęli 68 Niemców z pobliskiego więzienia i zaprowadzili ich do lasu pod Ocihovem, gdzie ich rozstrzelali. Potem wrócili i zagonili mieszkających tam Niemców do kopania grobów. Wśród ofiar było kilku niskich rangą członków SS i SA oraz kilkunastu członków partii nazistowskiej[15].

Masakra w Prerovie

       18 czerwca 1945 r. dowodzony przez por. Karola Pazúra oddział wracał pociągiem z uroczystej parady w Pradze. Na stacji w Prerovie żołnierze spotkali inny pociąg - wiozący Niemców karpackich. Żołnierze postanowili zmusić ich do opuszczenia wagonów. Uchodźcy musieli się rozebrać do bielizny, osobiste kosztowności dać, a następnie zostali zaprowadzeni w okolicę pobliskiej wsi i zamordowani. W międzyczasie 30 żołnierzy zostało wyłączonych, aby pozwolić okolicznym mieszkańcom na wykopanie masowego grobu o wymiarach 17 x 2 m i 2 m głębokości. Wśród ofiar było 71 mężczyzn, 120 kobiet i 74 dzieci[16]. Najmłodszą ofiarą było ośmiomiesięczne niemowlę, najstarsza ofiara to 80-letni mężczyzna. Karol Pazúr zapytany, dlaczego zabił dzieci, odpowiedział:

 

Co miałem z nimi zrobić, skoro zastrzeliliśmy ich rodziców?[17].

 

pazur.jpg

por. Karol Pazúr

Po dwóch latach śledztwa Pazúr został uwięziony i skazany w styczniu 1949 r. przez sąd wojskowy w Bratysławie na 7 i pół roku pozbawienia wolności. W apelacji Naczelny Sąd Wojskowy w Pradze przedłużył wyrok do 20 lat więzienia, ale po dwóch latach Pazúr został zwolniony na podstawie nominacji prezydenckiej. Był jedynym przestępcą skazanym za udział w masakrze w Prerovie.

Screenshot_2020-01-10 Túžil po nemeckej krvi, zabíjal aj nemluvňatá Masového vraha Karola Pazúra oslobodili.png

                                                                                       Miejsce w którym żołnierze zamordowali 265 osób

Masakra w Sklené              

        We wsi Sklené przed II wojną światową większość mieszkańców miała obywatelstwo niemieckie. W nocy z 20 na 21 września 1944 r. zaatakowano wieś. Pod pretekstem kopania okopów wszyscy niemieccy mężczyźni w wieku od 16 do 60 lat musieli zebrać się na rozkaz partyzantów wcześnie rano z łopatami na placu. Grupa została następnie zabrana na stację i załadowana do kilku wagonów. W pobliskim lesie około 25 mężczyzn musiało wykopać otwór o długości 8 m, szerokości 1,50 m i głębokości 60 cm[18]. Następnie musieli wejść do dołu i zostali zastrzeleni z karabinów maszynowych. Zabito by najprawdopodobniej więcej Niemców, ale większość z nich od wiosny do jesieni pracowała sezonowo w Austrii. Od 1994 r. w miejscu tym znajduje się pomnik. Pod koniec lat 90. rozpoczęto dochodzenia policyjne, ale zostały one umorzone bez procesu.

Eksplozja w Uściu

         31 lipca 1945 r. w Uściu nad Łabą wyleciał w powietrze skład amunicji. W wyniku eksplozji życie straciło 27 osób, a kilkadziesiąt odniosło rany. Natychmiastowo uznano, że winnymi są Niemcy, których w odwecie zaczęto zabijać, topić i kamieniować. Dokładna liczba ofiar w Uściu jest nieznana. Czeskie szacunki mówią o 80-100 zabitych, niemieckie są wyższe. Dzień po wydarzeniach przyjechał do minister obrony gen. Ludvik Svoboda, który bez przeprowadzenia śledztwa ogłosił, że winnymi wybuchu są Niemcy i zapowiedział, że państwo szybko i energicznie rozprawi się z nimi. Gazety pisały o wydarzeniach w Uściu jako kolejnym dowodzie na to, że Niemcy muszą zostać wysiedleni[19].

Konferencja w Poczdamie

        Ważną cezurą dla usunięcia Niemców z terytorium Czechosłowacji była konferencja w Poczdamie. W jej wyniku przywódcy wielkich mocarstw podjęli decyzję o przeprowadzeniu w zorganizowany sposób transferu ludności niemieckiej z terytorium Polski, Czechosłowacji i Węgier. Po Poczdamie nie zdarzały się już takie pogromy i masakry, jak na początku czerwca, a jesienią 1945 r. fala antyniemieckiej przemocy zaczęła opadać[20]. Zorganizowane wysiedlenia Niemców z Czechosłowacji trwały od stycznia do października 1946 r., a warunki panujące w obozach przejściowych uległy znacznej poprawie. Przemoc fizyczna i rabowanie bagażu nie było już regułą. Zanim jednak wyjechali byli wykorzystywani jako siła robocza, dlatego do kraju przybywali wycieńczeni i chorzy. Zdarzało się także, że transporty z powodu złego przygotowania przywoziły Niemców martwych lub z odmrożeniami. W wyniku tych wysiedleń Czechosłowację opuściło ponad 2 mln Niemców.

Screenshot_2020-01-10 Na República Checa, alemães foram enviados a campos de extermínio.png

                                                                                        Niemcy jako siła robocza w Czechosłowacji

4 czerwca 1946 r. weszła w życie uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe ustawa "O legalności działań związanych z walką o odzyskanie wolności przez Czechów i Słowaków". De facto wprowadzała ona powszechną amnestię. W ustawie był zapis, że mówiący, że:

 

czyny popełnione od 30 września 1938 r. do 28 października 1945 r., których celem było odzyskanie wolności przez Czechów i Słowaków lub które były odwetem za zbrodnie okupantów, są legalne. Nawet jeśli w chwili popełnienia stanowiły przestępstwo.


        Szacuje się, że od zakończenia działań wojennych do konferencji poczdamskiej ok. 450 tys. Niemców zostało wysiedlonych[21], a liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła co najmniej 25 tys. W większości przypadków ludzie ci zginęli podczas egzekucji i w obozach. Nieznany jest los ok. 200 tys. byłych obywateli Czechosłowacji pochodzenia niemieckiego. Zapewne wielu z nich zginęło podczas wojny, wielu z tych, którzy przeżyli, nie wróciło już do swych domów. Część z nich mogła jednak paść ofiarą powojennych mordów - historycy i świadkowie wciąż wskazują masowe groby, których ani nie zbadano, ani nawet nie oznaczono. Niespełna 10 lat temu w Dobroninie archeolodzy odkryli masowy grób Niemców zabitych w maju 1945 r. przez partyzantów. To jedyny ślad po egzekucjach 2 tys. Niemców pochodzących z  tej okolicy[22].

 

wysiedlenie.jpg

                                                                                                 Wysiedlanie ludności niemieckiej

         W maju 2010 r. Czesi mogli zobaczyć film dokumentalny Davida Vondračka zatytułowany „Zabijanie po czesku” przedstawiający egzekucję ok. 40 Niemców w praskiej dzielnicy Borislavka. Widać też na nim Niemców kopiących sobie groby oraz ciężarówkę rozjeżdżającą trupy[23]. Wywarł on ogromne wrażenie na Czechach, wielu z nich było jednak niezadowolonych, że rozdrapuje się stare rany.

Co dalej?

         W 2002 r. prawie 64 procent Czechów uważało, że wypędzenie Niemców sudeckich było uzasadnione. Teraz zdanie to podziela jedynie 37 proc. obywateli. Rośnie też liczba tych, którzy uważają, że za wypędzenie trzeba przeprosić: niegdyś myślało tak jedynie 4 proc. ankietowanych, obecnie jest ich trzy razy więcej (13 proc.), z kolei co trzeci Czech uważa, że wypędzonym należy się odszkodowanie lub zwrot majątku. Przed wejściem do UE tego zdania był jedynie co setny Czech. Co czwarta osoba nie miała własnego zdania na temat wypędzenia lub nie znała tej historii. Badanie przeprowadzono w listopadzie 2016 r., a jego wyniki zostały opublikowane w połowie stycznia 2017 r.

 

[1] http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1970-t61-n4/Przeglad_Historyczny-r1970-t61-n4-s645-670/Przeglad_Historyczny-r1970-t61-n4-s645-670.pdf (dostęp 27.11.2019 r.)

[2] M. Lacko, Dwuramienny krzyż w cieniu swastyki. Republika słowacka 1939-1945, Lublin 2012,  s. 12.

[3] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 13.12.2019 r.)

[4] Ł. Jasiński, Powojenne rozliczenia w Czechosłowacji 1945-1948. Proces prawny i tło polityczne, „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 2(24), Warszawa 2014, s. 256.

[5] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 13.12.2019 r.)

[6] Ł. Jasiński, op. cit., 256.

[7] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 10.12.2019 r.)

[8] Oba cytaty pochodzą z artykułu https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 13.12.2019 r.)

[9] https://www.dw.com/pl/brno-czci-ofiary-marszu-%C5%9Bmierci/a-18487891 (dostęp 15.12.2019 r.)

[10] https://www.tygodnikpowszechny.pl/czechy-brno-ubolewa-28521 (dostęp 15.12.2019 r.)

[11] Ł. Jasiński, op. cit., s. 263.

[12] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (13.12.2019 r.)

[13] https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Postoloprtach (dostęp 14.12.2019 r.)

[14] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1542795,1,czechom-wraca-pamiec-o-niemcach-sudeckich.read (dostęp 15.12.2019 r.)

[15] https://wyborcza.pl/1,75399,8974329,Jak_Czesi_mordowali_sudeckich_Niemcow.html (dostęp 15.12.2019 r.)

[16] https://sk.wikipedia.org/wiki/P%C5%99erovsk%C3%A1_trag%C3%A9dia (dostęp 14.12.2019 r.)

[17] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 14.12.2019 r.), także https://www.hanackenoviny.cz/7515/nejvetsi-vyznamenani-kdyz-se-pozustali-dozvedeli-pravdu/ (dostęp 19.12.2019 r.)

[18] https://sk.wikipedia.org/wiki/Masaker_v_Sklenom (dostęp 14.12.2019 r.)

[19] https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14801912,Zemsta_Czechow.html (dostęp 14.12.2019 r.)

[20] P. Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Poznań 2012, s. 286.

[21] Tamże, s. 284.

[22] https://wyborcza.pl/1,75399,8269039,Zabijanie_po_czesku.html (dostęp 14.12.2019 r.)

[23] https://www.newsweek.pl/swiat/czesi-przyznaja-zabijalismy-niemieckich-cywilow/gnpzm91 (dostęp 14.12.2019 r.)

Komentarze

securimage
я так
Dodano: 2020-04-22 16:31:55

Ciekawe, że Czesi chcą przepraszać, bo Niemcy jakoś nie czują się winni.