Bartosz Różanek (Bartek)
Dodano: 2017-04-19 10:31:55

Robert Koch– Bakteriolog, lekarz i humanista w jednym

1843-12-11 - 1910-05-27

Rzadko pojawia się człowiek, dzięki odkryciom którego postęp w danej dziedzinie nauki osiąga tak duże przyspieszenie, co jednocześnie przekłada się na poprawę życia przeciętnych ludzi. Kimś takim był Robert Koch, lekarz, bakteriolog, którego osiągnięcia naukowe spowodowały, że można go nazwać, obok Ludwika Pasteura, ojcem współczesnej bakteriologii zakaźnej. Dla Polaków, a zwłaszcza Wielkopolan, stał się osobą szczególnie bliską, gdyż pierwsze kroki w swoich poszukiwaniach badawczych stawiał najpierw w Rakoniewicach, a potem w Wolsztynie, gdzie przez 8 lat był lekarzem powiatowym. To właśnie w Wolsztynie urządził pierwsze laboratorium badawcze, po raz pierwszy korzystał z własnego mikroskopu. To właśnie w domu przy ulicy Biała Góra 12, który jednocześnie pełnił funkcje mieszkania rodziny Kochów, gabinetu lekarskiego i laboratorium badawczego, wykuwał się talent który zmienił oblicze europejskiej i światowej bakteriologii.

Kim był ten małomówny i nieśmiały lekarz pochodzący z gór Harzu ? Jak to się stało, że osiągnął takie sukcesy badawcze ?

Dzieciństwo i młodość

Robert Herman Koch urodził się 11 grudnia 1843 roku w Claushal. Był trzecim spośród trzynaściorga dzieci Hermana Kocha i Matyldy Biewend. Ojciec był górnikiem z tytułem sztygara, po kilku latach awansując na stanowisko inspektora kopalni. Jak ciekawostkę można tutaj przytoczyć fakt, że Herman Koch znał osobiście Alfreda Nobla. Oboje prowadzili pierwsze doświadczenia z wykorzystaniem nitrogliceryny w górach Harzu.

Robert Koch był zdolnym dzieckiem. Już w wieku 5 lat nauczył się czytać. Dosyć wcześnie rozpoczął podstawową edukację kończąc miejscowe gimnazjum. Wykazywał duże zainteresowanie naukami przyrodniczymi. Kolekcjonował minerały, owady, mchy i porosty. Był utalentowany artystycznie. Grał na fortepianie i cytrze. Potrafił śpiewać i dobrze rysował. Szybko poznał sztukę fotografii. Poza niemieckim znał angielski, francuski, łacinę i grekę, w późniejszych latach poznał polski i hebrajski. Z jednej strony był błyskotliwy i inteligentny, a z drugiej słabo rozwinięty fizycznie, drobnej postury, a od dzieciństwa był krótkowidzem.    

Młody Robert Koch.jpg

W 1862 roku z wyróżnieniem zdał maturę i rozpoczął studia przyrodnicze na Uniwersytecie w Getyndze. Po pewnym czasie, głównie z powodów finansowych, zmienił swoje plany naukowe i zainteresował się medycyną. Chciał zostać lekarzem pokładowym na statku i dzięki temu spełnić swoje marzenie – podróżowanie po różnych zakątkach świata. Po latach stwierdził, że studia biologiczno – matematyczne dały mu podstawy do logicznej i racjonalnej oceny swoich badań mikrobiologicznych. Manuskrypt swej pierwszej pracy dedykował ojcu cytatem numquam otiosus, co znaczy nigdy bezczynnym. Jak się potem okazało owa dewiza stała się jego życiowym mottem. W siódmym semestrze studiów otrzymał dyplom i nagrodę pieniężną za opracowanie pt. O występowaniu komórek zwojowych w macicy, opublikowanej w 1865 roku. Studia ukończył cum laude, a więc z nota pochwalną. Ich zwieńczeniem było wygłoszenie wykładu na podstawie własnych badań o powstawaniu kwasu bursztynowego w organizmie człowieka. Dzięki temu zyskał uprawnienia do wykonywania samodzielnej praktyki lekarskiej i akuszerskiej. Natomiast wydział lekarski w Getyndze w uznaniu jego zasług nadał mu tytuł doktora medycyny bez pisania i obrony nowej dysertacji.

Początki pracy zawodowej i życie rodzinne

Po ukończonych studiach Koch wahał się co do dalszych zawodowych kroków, pozostać w Niemczech czy wyjechać za granicę. Ostatecznie osiadł w kraju rozpoczynając swoją pierwszą pracę w połowie 1866 roku w Hamburgu jako lekarz ogólny. Parę miesięcy później zdobył posadę w Zakładzie Wychowawczym i Opiekuńczym dla dzieci duchowo zaniedbanych w Lagenhagen, a poza tym prowadził prywatną praktykę. Od początku wzbudzał zaufanie pacjentów, co przełożyło się na ich liczbę.

W 1868 roku poślubił Emmę Adolfinę Fraatz. Ich znajomość datowała się już od czasów szkolnych. Po ślubie osiedlili się w Niemegk pod Poczdamem. Tam przyszło na świat ich jedyne dziecko, córka Gertruda. Kiedy dorosła pomagała ojcu w pracy nad wąglikiem. Wyszła za mąż za współpracownika Kocha, późniejszego profesora, Edwarda Pfuhla. Krótki pobyt w Niemiegk był dla młodej pary jednym z najcięższych i najbardziej przykrych okresów w życiu. Problemy finansowe odbiły się zwłaszcza na zdrowiu Emmy pochodzącej z zasobnego domu. Niektóre źródła opisując ówczesną sytuację Kochów określały ją jako „materialną ruinę, graniczącą z głodem i nędzą”.

Emma Adolfina Fraatz.jpg

W tej sytuacji Koch decyduje się po raz drugi w ciągu jednego roku na ponowną zmianę miejsca zamieszkania w poszukiwaniu lepszej pracy. W 1869 roku przenosi się do Rakoniewic, małej miejscowości w prowincji poznańskiej. Zajmował się tam położnictwem i ogólna opieką lekarską. Sytuacja materialna rodziny ustabilizowała się. Jednak ogrom pracy spowodował, żebrakowało czasu na prowadzenie badań naukowych. Pierwsze lata spędzone z rodziną w Rakoniewicach, a potem w Wolsztynie należały do szczęśliwych. Jednak z biegiem czasu małżeństwo Kochów psuło się. Emma nie rozumiała pasji badawczej męża, czuła się coraz bardziej osamotniona.

Wiele lat później Koch przeżył romantyczną miłość. Zakochał się w młodszej od siebie o 30 lat Hedwig Freiburg. Hedwig studiowała sztukę aktorską i występowała w teatrze Schillera w Berlinie. Była niezwykle uzdolniona artystycznie, grała główne role w spektaklach, śpiewała i malowała. Romans doprowadził do rozwodu z Emmą. W 1893 roku Koch poślubił Hedwig. Wśród gości weselnych była obecna córka Kocha Gertruda wraz z mężem profesorem Edwardem Pfuhlem. Nowa miłość i nowa żona wywołały ogromne poruszenie w świecie medycznym Europy. W czasie Kongresu w Lipsku w 1892 roku profesorowie bardziej interesowali się romansem Kocha niż jego niezwykłymi wykładami Aktorka wiernie towarzyszyła mężowi w jego życiu wypełnionym badaniami medycznymi. Wiele dalekich podróży do Indii, Afryki czy Japonii w ostatnich 10 latach życia badacza odbyli wspólnie, w czasie których Hedwig zapadała na choroby tropikalne.

Koch w towarzystwie drugiej żony, Hedwigi Freiburg.gif

Rakoniewice. Wojna prusko – francuska. Pierwsze doświadczenia z infekcjami

W 1869 roku Koch osiedla się w Rakoniewicach, w powiecie babimojskim. W okresie zaborów tereny te przybrały niemieckie nazwy – Kreis Bomst – powiat babimojski, z miasteczkami Rakoniewice, Wolsztyn i Babimost. Podczas wojny prusko – francuskiej młody niemiecki lekarz został wcielony do wojska pruskiego jako ochotnik, na przełomie 1870/71 pracował w szpitalu wojskowym – najpierw 11 Lazarecie Polowym X Armii, później lazarecie dla chorych na dur brzuszny w Neuf – Chateau w Lotaryngii.  Po roku na żądanie mieszkańców wrócił do Rakoniewic. Podczas pracy na froncie niemiecko - francuskim  był świadkiem wielu zakażeń przyrannych żołnierzy. Druga, później opublikowana praca Kocha, do której przyczyniły się doświadczenia wojenne, nosiła tytuł Badania nad etiologią infekcji ran, w której opisuje on pierwszych „morderców z ciemności” i dowodzi ich działania w oparciu o doświadczenia na zwierzętach. To pokazuje jak praktyka z chorymi bardzo pomogła mu w dalszych pracach badawczych.

W marcu 1872 roku, po złożeniu przed komisją w Berlinie obowiązkowych egzaminów na stanowisko lekarza powiatowego, uzyskał nominację na lekarza „fizyka okręgowego” (dzisiaj tytuł i urząd odpowiadający dyrektorowi stacji sanitarno-epidemiologicznej) powiatu babimojskiego z siedzibą w mieście Wolsztynie. Stanowisko to gwarantowało mu uzyskanie środków na prowadzenie badań naukowych. W 1872 roku baron Unruh-Bomst powiadomił Kocha o wolnej posadzie lekarza i Koch wraz z rodziną przeniósł się do Wolsztyna.

Mieszkanie i laboratorium doktora Kocha w Wolsztynie. Początki światowej kariery

W Wolsztynie Kochowie zajęli okazały, jak na ówczesne czasy, budynek składający się z 8 pomieszczeń. Przychodnia lekarska mieściła się przy ul. Weissenn Berg 12 (Biała Góra 12) – obecnie ul. Roberta Kocha. Piętrowy dom był ładnie usytuowany, zdobiony sztukateriami przy brukowanej, głównej ulicy. Wybudowany dawno temu w stylu neogotyku angielskiego, jego pierwotnym przeznaczeniem był szpital dla biednych. Stąd pochodzi nazwa „Szpital pod Samarytaninem”. Na pierwszym piętrze mieszkała rodzina Kochów. Swój gabinet Koch przedzielił kotarą, za którą urządził własne laboratorium, z długim stołem, butelkami z odczynnikami, instrumentami, mikroskopem i dużą lampą naftową. Za domem w ogrodzie rósł wielki kasztanowiec, pod którym lekarz odpoczywał wraz z ulubionym psem jamnikiem. Kasztanowiec ten rośnie po dziś dzień w tym samym parku i jest odwiedzany przez turystów.

Widok na ulicę Berg w Wolsztynie. Po prawej stronie dom Kochów.jpg

Koch leczył mieszkańców Wolsztyna, głównie Polaków i Żydów. Pierwszym jego tłumaczem była polska służąca Julia. Wzywany był, głównie nocą, do polskich chłopów z okolicznych wsi. W wolnych chwilach grał na cytrze, czytał czasopisma medyczne i botaniczne, oglądał świat istot mikroskopijnych, hodował w ogródku przy domu króliki, myszy polne (myszy białe nie były jeszcze stosowane jako zwierzęta doświadczalne), żaby, a nawet małpę, co budziło sensację w miasteczku. Koch był popularny i lubiany wśród polskiej ludności. Zarobki wystarczały mu nie tylko na zaspokojenie potrzeb rodziny, ale równie na zorganizowanie małego laboratorium. Podstawowym źródłem wiadomości na temat wyglądu i wyposażenia pracowni Kocha w Wolsztynie jest opis pozostawiony przez córkę Gertrudę, przytaczany przez niemieckich biografów. Zgodnie z nim pracownia znajdowała się w pokoju na pierwszym piętrze. Pokój z oknem wychodzącym na podwórze przedzielony był brązową zasłoną na dwie nierówne części. W większej, między drzwiami a oknem, stało biurko z nadstawką zapełnione książkami i pismami, w drugiej, mniejszej, urządzone było małe laboratorium. Pod oknem, na wąskim stole stał mikroskop, wokół leżały szkiełka na preparaty i niezbędne instrumenty. W tym samym pomieszczeniu stał sprzęt do robienia mikrofotogramów, nieopodal prymitywna ciemnia wykonana z szafy ubraniowej przez miejscowego stolarza. Ciemnia fotograficzna, w której Koch wywoływał szklane klisze fotograficzne, kształtem przypominała dużą szafę obitą czarnym suknem. Na stole stały słoje przykryte drewnianą siatką, które stanowiły klatki na myszy i świnki morskie. Oprócz tego miał mały mikroton oraz zbudowany z własnej inwencji inkubator. Pozwoliło mu to rozpocząć prace nad algami, które szybko zamienił na chorobotwórcze mikroorganizmy. Według tego opisu współcześnie urządzono i odtworzone laboratorium w Muzeum R. Kocha w Wolsztynie. Bardzo obrazowy opis laboratorium Kocha odnajdujemy w książce Stulecie chirurgów w rozdziale Rękawiczki miłości przekazany przez amerykańskiego lekarza Henriego Stevena Hartmanna, który wiosną 1880 r. odwiedził Roberta Kocha w Wolsztynie. „...Koch stanął w niskich, staromodnych drzwiach: ledwo 37-letni, średniego wzrostu, blady, przygarbiony od długiego siedzenia; wąska, długa, słabo owłosiona czaszka; zwichrzona broda, oczy zaczerwienione, na nosie tanie, małe okulary. Mrugał do mnie krótkowzrocznie, nieobecny i mrukliwy, zupełnie jakby go wyrwano z jakiegoś lepszego świata, jakby chciał zapytać: czego pan właściwie ode mnie chce?... jego ręka była szorstka, zżarta kwasami, pokryta plamami, wyblakła. Potem poprowadził mnie do swego gabinetu. Wchodząc, od razu poczułem ów szczególny zapach, który był mieszaniną karbolu i odoru hodowli małych zwierząt. Za mizernym przepierzeniem znajdowało się jego laboratorium badawcze. Mieściło parę stolików i stelaży wypełnionych miskami i szklankami z płynami lub martwymi zwierzętami, przed mikroskopem stał taboret obrotowy, w klatkach… ...pełno było świnek morskich i białych myszy. W kącie stała otwarta stara szafa …rodzaj prymitywnej ciemni… ...Świadomość, że zza tego przepierzenia wyszły odkrycia, które zrewolucjonizowały świat medyczny… ...była trochę szokująca.”

Badania nad wąglikiem. Gryzonie w badaniach eksperymentalnych

W roku 1850 francuski weterynarz Pierre Rayer ogłosił odkrycie laseczki wąglika we krwi zwierząt padłych z powodu anthrax, czyli wąglika. Badaczowi udało się przenieść bakterie z chorych, padłych zwierząt na zdrowe jednostki. Pięć lat później, w 1855 roku, Franz Antoine Pollender opublikował to samo odkrycie oparte na obserwacjach poczynionych w 1849 roku, kiedy to z krwi padłych zwierząt wyizolował tę samą bakterię patogenną. Następnie, francuski lekarz i parazytolog Casimir-Joseph Davaine stwierdził występowanie tych samych bakterii we krwi ludzi chorych na podobną chorobę. Zainspirowany pracami Pasteura , Davaine w 1863 roku potwierdził, że krew zdrowych owiec była wolna od bakterii obecnych u zwierząt chorych. Ale na tym etapie obserwacji daleko było jeszcze do pełnej wiedzy o wągliku. Davaine nie posiadał laboratorium, a zwierzęta, na których prowadził obserwacje, przechowywał w ogrodzie przyjaciół. Mimo trudnych warunków udało mu się wywołać objawy kliniczne wąglika w warunkach eksperymentalnych, podając milionową objętość kropli chorego zwierzęcia zdrowemu.

Następne etapy badań były już udziałem Kocha, który w 1873 roku rozpoczął pracę nad wąglikiem, i ukończył ją po 3 latach. W czasie praktyki lekarskiej w Wolsztynie, odwiedzając chorych w okolicznych wsiach, poznał problem wąglika, choroby, która zabijała zwierzęta, głównie owce, bydło i konie, a przy sposobności także i ludzi. Koch nie posiadał odpowiednio wyposażonego laboratorium, żył daleko od bibliotek i nie mógł kontaktować się z innymi naukowcami – w eksperymentowaniu był zdany sam na siebie. Badania szczegółowe rozpoczął od przeglądu pod mikroskopem dużej kolekcji rozmazów krwi z owiec z objawami klinicznymi wąglika, w ramach kontroli używał rozmazów krwi zwierząt zdrowych. Pomiędzy erytrocytami pojawiły się obce twory w kształcie laseczek. Jednak twory te były martwe, nie ruszały się i nie rozmnażały. Według Kocha to właśnie była przyczyna choroby. Chciał on wtedy wykazać, że drobnoustroje „martwe i nieruchome” były żywe i zdolne do przenoszenia infekcji. Z braku pieniędzy rozpoczął badania na gryzoniach, a nie na bydle czy owcach. Najpierw zaczął stosować myszy, później małe ssaki – króliki i świnki morskie. Eksperymentując na myszach, użył do przeniesienia materiału z tkanki chorego zwierzęcia drewnianego patyczka zanurzonego we krwi. Drewniana bagietka została wprowadzona pod naciętą w okolicę ogona skórę myszy, która padła po 24 h. W czasie sekcji Koch stwierdził zmiany anatomopatologiczne odpowiadające wąglikowi, zaś we krwi typowe laseczki. Potwierdziły się wyniki analogicznych badań przeprowadzonych wcześniej przez Davaine’a, że laseczki wąglika w niedogodnych warunkach przechodzą w postać przetrwalnikową i w tym stanie mogą trwać całe lata, odzyskując żywotność w ustroju żywym. Ponadto udowodniona została przydatność gryzoni do eksperymentów medycznych. Troską było znalezienie sposobu na wyeliminowanie przypadkowych zanieczyszczeń i otrzymanie czystej monokultury bakterii. Kochowi – jako pierwszemu – udało się tą metodą uzyskać czystą hodowlę bakteryjną. Należy dodać, że jest ona stosowana w mikrobiologii do dzisiaj. Kolejnym odkryciem było wprowadzenie techniki czystych kultur bakteryjnych. Badania Kocha nad wąglikiem dały pierwszy, prawdziwy dowód związku między zakażeniem bakteriami patogennymi a konkretnym schorzeniem. Wynik swoich badań przedstawił jednemu z największych specjalistów z dziedziny Fernandowi Cohnowi , jak pisał „Czcigodny Profesorze! Odkryłem pełny cykl życiowy Bacillus anthracis…, jednakże zanim opublikuję swoją pracę, chciałbym by Pan, najlepszy ekspert bakterii, zechciał przyjrzeć się moim badaniom”. Po prezentacji Cohn był tak pełen entuzjazmu, że mówił do współpracowników: „Rzućcie wszystko i idźcie zobaczyć Kocha. Ten człowiek dokonał największego odkrycia. Wierzę, że niejeden jeszcze raz młody Robert Koch zadziwi nas.”

 Bakterie (laseczki) wąglika.jpg

W 1879 roku przeniósł się do Wrocławia na stanowisko lekarza miejskiego, jednak ze względu na niskie uposażenie powrócił do Wolsztyna. Praca nad wąglikiem wymagała dużego nakładu pracy,  przy której pomagały mu żona wraz z córką. Dla wielu mieszkańców Wolsztyna stał się ulubionym lekarzem, jakiego kiedykolwiek mieli. Ośmioletnia praca w Wolsztynie sprawiła, że nauczył się polskiego.

W 1880 roku o Kochu robiło się coraz głośniej a dzięki rekomendacji Juliusa Cohnheima otrzymał propozycję pracy na stanowisku współpracownika Cesarskiego Urzędu Zdrowia w Berlinie w charakterze radcy stanu i członka rzeczywistego. Jako lekarz rządowy otrzymał małe laboratorium i pierwszych asystentów. Po roku pracy w Berlinie Koch był gotowy do rozpoczęcia pracy nad gruźlicą.

Badania nad etiologia gruźlicy

Gruźlica dominowała na przełomie XIX i XX wieku wśród chorób zakaźnych nękających Europę. Susan Sontag pisała: „Gruźlica jest nocną półkulą życia, naszym najbardziej uciążliwym obywatelstwem. (..) Gruźlica czyni ciało przeźroczystym. Od najwcześniejszych stadiów obfituje w symptomy – stopniowy uwiąd ciała, kaszel, ospałość, gorączkę. (..) Gruźlica jest dezintegracją, roztopieniem w gorączce, dematerializacją; jest chorobą płynów – ciało zmienia się we flegmę, śluz, plwocinę i ostatecznie w krew. Wiele jej symptomów ma charakter zwodniczy – ożywienie jest skutkiem osłabienia, zaróżowione policzki są wynikiem gorączki, nagły przypływ sił witalnych oznaką zbliżającej się śmierci…”.

Koch przystąpił do badań nad gruźlicą z pobudek czysto humanitarnych, uważając chorobę za najgroźniejszą klęskę społeczną, chorobę, wobec której medycyna była bezradna. Chorowali i umierali jego koledzy, przyjaciele, współpracownicy. Prace nad gruźlicą były precyzyjne zaplanowane i pragmatycznie realizowane. Pierwszy wycinek tkanki pochodził z autopsji zmarłego na gruźlicę 32 – letniego robotnika Heinricha Guntera, zmarłego na gruźlice. Po jego śmierci za pomocą dwóch wygrzanych noży Koch pobrał wycinki z żółtawych guzków gruźliczych i wszczepił je do oczu królika i pod skóre świnek morskich. Z zakażonej tkanki wykonał rozmaz na szkiełku i przyjrzał się temu przez mikroskop. Początkowo nie zobaczył wiele, jednak moczenie rozmazu w różnych barwnikach spowodowało odróżnienie bakterii od tła. Jak zwierzęta zaczęły padać dezynfekował ich sierść i zaczął obserwować guzki wyrosłe w narządach padłych zwierząt, takie jak u zmarłego mężczyzny. Mikroskopowe badanie wskazało na bladoniebieskie bakterie, podobne jak wcześniej. Była to pierwsza identyfikacja bakterii wywołujących gruźlicę. Koch był pełen entuzjazmu i zarażał kolejne zwierzęta, wykrywając te same bakterie, kontrolnie badał też grupy niezarażone, tylko w tkankach chorych zauważał bladoniebieskie bakterie. Następny etap wymagał wyhodowanie in vitro bakterii gruźlicy. Trwało to bardzo długo, powodowało zniechęcenie Kocha,  ale w końcu udało mu się tego dokonać dodając cały czas surowice i żelatynę dla wzrostu kolonii bakterii.

Pierwsza prezentacja R. Kocha na temat gruźlicy 24 marca 1882 roku

Odbyła się w Towarzystwie Fizjologicznym w Berlinie. Prawdopodobnie zachował się rękopis z tego wykładu, jednak z wieloma korektami, dlatego jest nieczytelny. Po skończeniu prezentacji zapanowała cisza, ludzie byli oniemieli, podchodzili do mikroskopu aby spojrzeć na barwione rozmazy. W pracy Koch udowodnił dwie podstawowe tezy. Pierwsza dowodziła, że za pomocą nowej techniki barwienia i zastosowaniu stałych pożywek udało się we wszystkich gruźliczo zmienionych narządach znaleźć nowy gatunek bakterii, natomiast druga, że przyczyną zmian chorobowych są laseczki gruźlicy. Amerykańscy lekarze: Theobald Smith i Edvard Liningstone Trudeau szybko wdrożyli w USA techniki badawcze opisane przez Kocha do diagnostyki chorych na gruźlicę. Dla upamiętnienia dnia pierwszej prezentacji Kocha 24 marca jest obchodzony na świecie jako „Dzień walki z gruźlicą”.

Prątki gruźlicy.jpg

Fotografowanie bakterii

Dagerotypia początkowo była używana w botanice i archeologii. Koch został wprowadzony w nową technikę przez Cohna. Odtąd stała się ona podstawowym motywem dokumentowania i porównywania mikroorganizmów. Planował nawet książkę z fotografiami bakterii, ale pomysł nigdy nie doszedł do skutku. W 1876 roku zaproponował użycie odbitki zamiast fotolitografii, dokonał ulepszeń – zmiany w budowie aparatu, czy mikroskopu świetlnego oraz nowe techniki wykonywania odbitek. W 1900 w Instytucie Chorób Zakaźnych w Berlinie otworzył pracownię fotografii.

Tuberkulina

Po wyizolowaniu prątków gruźlicy Koch zajął się znalezieniem leku mającego powstrzymać rozwój choroby, czy docelowo wyleczenie zakażonych pacjentów. Badania doprowadziły do uzyskania tuberkuliny – zagęszczonego przesącza prątków hodowanych na bulionie z gliceryną. Pierwsze wyniki przedstawił na X Międzynarodowym Kongresie Medycznym w Berlinie w 1890 roku. Były na tyle pozytywne, że Koch otrzymał list gratulacyjny od Pasteura i Wielkiego Czerwonego Orła od Cesarza Wilhelma. Z czasem jednak emocje opadły, a leczenie nie przyniosło pożądanych efektów, a czasami powodowało pogarszanie się zdrowia pacjentów i zgony. Tuberkulina nie spełniła pokładanych oczekiwań i rozczarowała. Prasa angielska krytykowała Kocha za propagowanie tajnego i niebezpiecznego leku. Mimo, że nie stała się lekiem, to do dziś tuberkulina ma zastosowanie jako test diagnostyczny, a próby tuberkulinowe należą do powszechnie stosowanych i niezastąpionych metod badania, rozstrzygają czy pacjent przeszedł zakażenie, a także określają natężenie alergii tuberkulinowej.

Tuberkulina.jpg

Badania nad cholerą

W 1883 Koch został mianowany liderem zespołu do badania cholery w Egipcie. Koch działał skrupulatnie – badał chorych i prowadził badania laboratoryjne. Kiedy epidemia wygasła, Koch wrócił do Berlina z wycinkami zakażonych tkanek. Odkrył małe, ruchliwe, przybierające kształt przecinka z pojedynczą, biegunową rzęską bakterie (Vibrio cholerae), które udało się hodować na pożywkach żelatynowych, potem agarowych wzbogaconych wyciągiem mięsnym. Następnie wyjechał do Indii, a badania prowadzone w Bengalu potwierdziły odkrycia dokonane w Egipcie. W wydalinach chorych i ich jelitach znalazł zarazki przecinkowca cholery, opracował metody hodowli, zbadał oporność bakterii na czynniki chemiczne i fizyczne i opisał źródła infekcji, wskazując naturalne i sztuczne zbiorniki wody jako miejsca przeżywania bakterii. W końcowym raporcie z przeprowadzonych w Indiach badań wskazał na wodę z wiejskich stawów jako źródło epidemii cholery. Badania nad tą chorobą zakończyły się kolejnym triumfem Kocha. 2 maja 1884 roku z rąk cesarza Wilhelma otrzymał Order II klasy z Gwiazdą, od urzędu miasta 100 000 marek, a Berlińskie Towarzystwo Medyczne wydało z tej okazji uroczysty bankiet. W 1885 roku Koch otrzymał nominacje na profesora higieny i bakteriologii na Uniwersytecie w Berlinie oraz tytuł Tajnego Radcy Medycznego.

Koch ze współpracownikami w Aleksandrii w 1883 roku.JPG

Współpraca z japońskimi naukowcami

W 1886 roku do Berlina przybywa Shibasaburo Kitasato, aby odbyć staż naukowy. Początkowo był pod opieką ucznia Kocha Loefflera, później przejął go sam Koch. Staż w laboratorium Kocha był niejako nagrodą za wyizolowanie przecinkowca cholery. Początkowo Kitasato podjął pracę nad cholerą i pałeczkami tyfusu, rozwijając aspekty, którymi jeszcze nie zajmował się jego nauczyciel. Ponadto zajmował się chorobami odzwierzęcymi, pałeczką tężca i innymi patogenami. Japońskiemu uczonemu zawdzięczamy innowacyjną koncepcję seroterapii, która wkrótce potem objęła inne choroby i dała podwaliny odkryciu teorii odporności. Do końca swojego życia pozostał wierny zasadom Kocha odczuwając wielki respekt i traktując niemieckiego uczonego jak swojego naukowego ojca.  W 1908 roku, podczas wizyty Kocha z małżonką do Japonii, był jego gospodarzem i przewodnikiem. Po śmierci Kocha w 1910 r., opłakując jego śmierć, zbudował sanktuarium jego imienia „Koch Shrine” w pobliżu National Institute of Infectious Diseases i umieszczając kosmyk włosów Roberta Kocha na pamiątkę wielkiej przyjaźni. Po śmierci Kitasato i nieszczęśliwym pożarze pierwszego sanktuarium japońscy przyjaciele połączyli oba sanktuaria w jedno wspólne, które obecnie nosi nazwę „Koch-Kitasato Shrine”.

Koch z żoną podczas pobytu w Japonii.jpg

Nagroda Nobla

10 grudnia 1905 roku Robert Koch otrzymał Nagrodę Nobla za całokształt prac badawczych nad gruźlicą. W prezentacji pt. O obecnym stanie walki z gruźlicą Koch nawiązał do innych uczonych, którzy pracowali nad etiologią gruźlicy, wskazał źródła transmisji gruźlicy, omówił sytuację epidemiologiczną gruźlicy w kilku krajach europejskich, zaproponował działania ograniczające rozmiar choroby. Wskazał na konieczność propagowania oświaty zdrowotnej, popularyzację wiedzy o chorobie i metody profilaktyki. Jego wykład oceniamy jest dzisiaj jako bardzo nowoczesny, a zawarte w nim tezy za słuszne. Koch otrzymał nagrodę pieniężną – 150 800 koron, obecnie to 10 mln koron, piękny dyplom i medal. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że obok niego laureatem z tego roku był Henryk Sienkiewicz – co zostało uwiecznione uwiecznieniem obu panów na znaczku pocztowym.

Kopia Nagrody Nobla dla Kocha.jpg

Ostatnie lata

Po ukończeniu 60 lat życia przeszedł na emeryturę, a w Instytucie pozostał jako konsultant naukowy. Poza ustawową emeryturą otrzymywał 10 tysięcy marek rocznie uposażenia. Jedno z jego ostatnich wystąpień to wykład Epidemiologia gruźlicy, w którym podsumował dotychczasowy dorobek. Na początku maja zaproponował jeszcze poprawki do projektu nowego szpitala dla chorych na gruźlicę w Berlinie. Zmarł w wieku 67 lat na tarasie hotelowym w Baden Baden 27 maja 1910 na kolejny już atak serca. Zgodnie z jego wolą prochy umieszczono w Instytucie Chorób Zakaźnych w Berlinie.

 

BIBLIOGRAFIA

  1. Thorwald, Stulecie chirurgów: według zapisków mojego dziadka, chirurga H. St. Hartmanna, Kraków, 2008.
  2. M. Wiśniewski, J. E. Bielecki, Robert Koch (1843 – 1910). Lata młodzieńcze [w:] Kosmos. Problemy nauk biologicznych, nr 1 – 2, t. 59, 2010.
  3. Zwolska, Robert Koch – bakteriolog, lekarz, humanista. Pamięci uczonego w 170. rocznicę Jego urodzin [w:] Nauka, nr 4, 2013.

 

Komentarze

securimage