Ewa Martinek (Ewa)
Dodano: 2020-03-21 13:10:35

Społeczność studencka Poznania wobec wydarzeń Poznańskiego Czerwca

1956-06-28 - 1956-06-30

Kiedy w marcu 1953 roku zmarł Józef Stalin, próbowano jeszcze zachować kult jednostki, między innymi nadając jego imieniem ulice i stawiając mu pomniki. Nie mogło to jednak pomóc w utrzymaniu statusu quo. W elitach władz zaczęło dochodzić do spięć i rywalizacji o to czy kontynuować polityczną spuściznę po Stalinie. Trudna sytuacja na arenie politycznej państw Bloku Wschodniego, wywołana śmiercią dyktatora wykrystalizowała się znacznie po XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Wtedy to Nikita Chruszczow wygłosił swój słynny referat o błędach i wypaczeniach kultu jednostki.

Zmiany jakie zachodziły w ZSRR nie mogły obejść się bez echa w krajach satelickich, w tym w Polsce Ludowej. Wiadomości nadawane przez Radio Wolna Europa, zwłaszcza te oparte na relacji Józefa Światło, wysoko postawionego funkcjonariusza Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, dodatkowo przyczyniały się do osłabienia pozycji rządzących1. Dla sprawujących władzę niepokojący był fakt, że o sytuacji w Polsce oficjalnie dowiedział się Zachód 2. Rozwiązano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a w jego miejsce powstało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych3. Coraz częściej i głośniej mówiono o potrzebie destalinizacji – grupę reprezentującą takie poglądy nazywano puławianami. Ich politycznych przeciwników – frakcją natolińską. Sytuację na arenie politycznej dodatkowo komplikowała śmierć I sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta. Stanowisko I sekretarza, w marcu 1956 roku, objął Edward Ochab.

Dyskredytacja kultu jednostki silnie wpłynęła na ludzi młodych, zwłaszcza tych, którzy w czasie stalinizmu byli najsilniej poddawani indoktrynacji. Komunistyczne władze nie bagatelizowały roli szkoły w procesie kształtowania nowego obywatela. Czystki w kadrze nauczycielskiej, nowe podręczniki napisane zgodnie z dyskursem politycznym, system szkolnictwa zmieniony na wzór modelu obowiązującego w ZSRR, kształtowały pokolenie ZMP-powskich wyznawców ideologii4. W latach 1949-1955 liczba związkowców wzrosła do 2 milionów członków5. Byli to zarówno ludzie zafascynowani hasłami ideologii komunistycznej, zawdzięczający swoją uprzywilejowaną pozycję w hierarchii społecznej nowemu ustrojowi, jak i ci, którzy w członkostwie z ZMP widzieli szansę na rozwój zawodowy. Członkowsko w ZMP otwierało niejedne drzwi - zwłaszcza prowadzące na uczelnie wyższe.

Równość i sprawiedliwość społeczna z czasem okazywały się tylko pustymi słowami, dostrzegając ten dysonans, młodzi ludzie coraz częściej wchodzili w skład tzw. pokolenia ZMP-owskich rewizjonistów6. Nazwa nawiązywała do rewizji poglądów i krytycznego spojrzenia na osobę Stalina7.

W roku 1956 ogromną popularnością, cieszyły się czasopisma studenckie, żywo komentujące wypaczenia stalinizmu, spośród których prym wiodło warszawskie Po prostu. Studencki tygodnik powstał już w 1947 roku, będąc organem prasowym ZMP8. W obliczu zmian jakie nadeszły wraz z końcem stalinizmu pismo zmieniło swój profil o 180 stopni, odważnie komentując błędy i wypaczenia władz, szczególnie tzw. kultu jednostki. Pozostałe większe ośrodki akademickie także wydawały pisma studenckie, na uwagę zasługują:poznańskie Wyboje, krakowska Zebra, gdańskie Kontrasty oraz wrocławskie Poglądy9.Popularność studenckich czasopism świadczy, o niezwykłym pobudzeniu społeczności akademickiej będącej ówcześnie intelektualną elitą.

Wspomniane wcześniej wydarzenia, począwszy od śmierci Józefa Stalina, osiągnęły apogeum w roku 1956, a wydarzeniem newralgicznym był Poznański Czerwiec10.Strajk generalny i manifestację uliczną zakończyła interwencja wojska, padło wielu zabitych i rannych. Wydarzenia Poznańskie odbiły się echem nie tylko na terenie kraju, ale także i na Zachodzie, bowiem w tym samym czasie odbywały się w Poznaniu słynne Międzynarodowe Targi Poznańskie. Rządzący nie mogli zbagatelizować problemu, o takiej skali i tak poważnych reperkusjach.

Poznańskie środowisko, ówczesnych studentów Poznania, chcących dołożyć swoją cegiełkę w kształtowaniu się nowej, ,,odwilżowej” rzeczywistości, skupiło się wokół pisma studentów i młodej inteligencji poznania Wybojów, ukazującego się od 3 października 1956 roku do 28 listopada 1957 roku. Trzon zespołu redakcyjnego tworzyli studenci i reprezentanci tzw. młodej inteligencji: Włodzimierz Braniecki, Bohdan Czarnocki, Stanisław Dziadoń, Zdzisław Romanowski i Jerzy Sikorski. Redaktorem naczelnym Wybojów był Michał Misiorny. Pierwszy numer ukazał się w nakładzie 10 00011, natomiast ostatni jaki wydano w 1956 roku wydano w liczbie 25 35012 egzemplarzy, a więc nakład wzrósł ponad dwukrotnie. W piśmie poruszano tematy związane ze społecznością studencką Poznania, ale także szeroko rozumianą polityką. Dużo uwagi poświęcono odnalezieniu się w nowej rzeczywistości jaka nastała w raz z końcem epoki stalinizmu i kresem kultu jednostki. Pojawiały się również artykuły związane z problemami społecznymi Wielkopolan, z kulturą i sztuką. Na łamach Wybojów ukazywały się wiersze zarówno lokalnych poetów jak i tych, którzy cieszyli się uznaniem w całym kraju. Powstała nawet rubryka Wyboje bis, w której swoich sił w zawodzie dziennikarza mogli próbować licealiści. Gościnnie swoje artykuły pisał między innymi Antoni Czubiński, późniejszy profesor UAM.

Wyboje oficjalnie były organem Związku Młodzieży Polskiej, a pierwszą stronę poszczególnych numerów ,,zdobił” wymowny napis: Izby komunizmu nie zatłukły kanarki. Mimo to poznańskie pismo było odwilżowe- na pierwszy rzut okna można by powiedzieć, że w granicach jakich pozwalała na to cenzura.

3 października 1956 roku w nakładzie 10 000 egzemplarzy ukazał się pierwszy numer Wybojów. 8 stron, 11 testów, 3 rubryki tematyczne, 4 fotografie i 1 rysunek satyryczny- tak pod względem zawartości prezentowało się studenckie pismo. Na pierwszej stronie pod napisem tytułowym: Wyboje pismo studentów i młodej inteligencji wielkopolski wydrukowano jedną fotografię i dwa testy, w jednym podjęto tematykę leszczyńskich szkół30, drugi zaś stanowił przemyślenia Włodzimierza Branickiego odnośnie nowej sytuacji polityczno-społecznej31. Artykuł ten zatytułowany Słowa na wadze, w którym czytamy:

Mieszkam w mieście szacownych skądinąd głupców i mieście ludzi prostych. W mieście kołtuna od, Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” i mieście zmęczonego robotnika. Mieście, które w Ludzki Nurt włącza częściej zażenowany uśmiech słabości, niż błysk myśli. Gdy jego palce zbolało c z e r w o n e i c z a r n e, gdy słowa ,,tragedia poznańska” przyduszały do ziemi, samotny inteligent nie mógł tutaj przebić muru- jego wyciągnięte ręce trafiły w próżnię. Gdy r z ą d d u s z ludu wziął tłum gorzkiego smaku współczesności nie zabrakło dla nikogo z nas (…) Znów wracają na Trybunę ,,Towarzysze- my z wami a wy z nami! Jest rzeczą naukową od dawna dowiedzioną, że nikczemne błędy zostały wyplenione. Sursum corda i stopa życiowa!”32

 Pierwsze zdanie stanowi mało pochlebną opinię wymierzoną w elity nazwane przez autora szanownymi głupcami. Jednak nie tylko o inteligencji wyraził się krytycznie. W. Braniecki użył określenia kołtun oznaczającego człowieka zacofanego o ograniczonych poglądach prawdopodobnie nawiązując tym samym do hipokryzji ludzi śpiewających w kościołach ,,patriotyczną” pieśń ,,Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” napisaną jak wiadomo na cześć cara Aleksandra I, w której w czasach PRL zmieniono słowa na ,,Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”33. Możliwe też, że określenie kołtuna od ,, Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” tyczy się aparatczyków partyjnych piastujących swoje funkcje dzięki protekcji ,,wschodniego brata”, bowiem wspomniana pieśń została napisana na zamówienie wielkiego księcia Konstantego pełniącego w latach 1815-1830 funkcje naczelnego wodza wojsk polskich oraz zarządcy Królestwa Polskiego34.Braniecki dwukrotnie odniósł się do robotników w znaczeniu ofiar wydarzeń poznańskiego czerwca. Władza w słowach w jaki komentowała poznański strajk pokazała swój stosunek do ówczesnej klasy robotniczej, czego niejako symbolem stało się słynne przemówienie premiera Cyrankiewicza podczas, którego padły słowa: każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie35Autor wyraził także swój stosunek do zachowania rządzących pisząc o rządzie dusz - określeniu zaczerpniętemu z Dziadów Adama Mickiewicza, które utrwaliło się w znaczeniu pozyskiwania przychylności opinii publicznej. W. Braniecki zauważa w swoim wywodzie zabieg stosowanych przez radzących jakim było ,,szukanie kozła ofiarnego”, obarczanie winą poprzedniej ekipy rządzącej odcinając się w ten sposób od odpowiedzialności - udawanie, że nowa władza zaczyna od początku. Skupiano się zaś na odwracaniu społeczeństwa od rzeczywistych problemów: Sursum corda i stopa życiowa!”36.

Na łamach Wybojów znalazła się relacja Stanisława Matyji37 pracownika Zakładów Metalowych im. Józefa Stalina w Poznaniu, przywódcy opisywanego strajku, opowiadająca o przyczynach pogłębiającego się rozdźwięku między załogą, a kierownictwem ZISPO. Problemy zaczęły się już w 1953 roku. Pracownicy byli coraz bardziej rozgoryczeni decyzjami dyrekcji, dla której priorytetem było realizowanie biurokratycznych zarządzeń, a nie interes robotników. W kolejnym roku mnożyły się tylko wpajane pracownikom socjalistyczne hasła bez pokrycia w rzeczywistości. Jak zauważył Matyja głoszone frazesy nie mogły zastąpić załodze jedzenia, na które coraz częściej nie wystarczało pieniędzy. Robotnikom brakowało wsparcia ze strony Komitetu Zakładowego oraz Rady Zakładowej. Dyrekcja była zaślepiona wykonywaniem poleceń władz zwierzchnich, a w poszczególnych zakładach pojawiały się osoby siejące atmosferę strachu. Zabiegi te miały na celu zamknięcie ust rozgoryczonym robotnikom. Pierwsze głosy oficjalnej krytyki pojawiły się na III plenum KC PZPR, jednak jak przyznał Matyja kierownictwo przyjęło zasadę pies szczeka a karawana jedzie dalej38. W czasie obrad dyskutowano nad projektem pięciolatki, jednak przyjęte rozwiązania nie mogły wpłynąć na poprawę sytuacji robotników.

XX zjazd KPZR pobudził załogę ZISPO do odważniejszej walki o swoje wobec pogłębiającego się dysonansu pomiędzy socjalistycznymi hasłami, a rzeczywistością. Problem zaostrzał stosunek Sekretarza Komitetu Centralnego PZPR Majchrzyckiego bagatelizującego fakt niemożności zrealizowania narzuconych robotnikom norm pracy. Delegat z ministerstwa również zawiódł robotników celgorza nie przekazując w obiecanym czasie zebranych przez nich żądań i postulatów.

Matyja w swojej relacji spisanej przez Stanisława Dziadonia przybliżył zdarzenia następujące po sobie dzień po dniu od 20 czerwca do 27 czerwca, a więc dnia poprzedzającego wydarzenia poznańskie. W środę 20 czerwca stolarze z ceglarza wybrali trzech delegatów, wśród których znalazł się Matyja. Udali się oni do przedstawiciela Rady Zakładowej towarzysza Edmunda Taszera w celu uzyskania odpowiedzi na pytanie co stało się z wystosowanymi przez załogę żądaniami. Usłyszano mało optymistyczne słowa: Warszawa nic nie mówi39, oraz zapewnienia, o tym, że jeśli stolica nie wystosuje odpowiedzi dyrektor zakładu następnego dnia porozmawia z pracownikami. Na tym się jednak nie skończyło, delegacja dostała reprymendę za swoje ,,karygodne” zachowanie, próbowano ich także zastraszyć.

Kolejny dzień w pracy rozpoczął się od oczekiwania na przybycie naczelnego dyrektora, miał on się pojawić o godzinie 9, czego nie uczynił. Niezadowolenie pracowników pogłębiała decyzja o niewyrażeniu zgody na rozmowy z całą załogą, a jedynie z wybranymi delegatami. Czarę goryczy przechylił fakt, że o 9:45 zamiast naczelnego dyrektora pojawił się dyrektor W – 3 Kocik. Powtórzył on wypowiedziane dzień wcześniej słowa przez Taszera, że wciąż nie ma odpowiedzi z Warszawy. Nieudolne próby wyjaśnienia przyczyn problemów zaopatrzeniowych zakładu nie były wstanie uspokoić wzburzonego tłumu. Na mównicę zaczęli wchodzić pracownicy żądający przyjazdu przedstawicieli CRZZ oraz z ministerstwa. Dyrektor podjął decyzję o wybraniu przez pracowników reprezentacji zakładu mającej odpowiadać za kontrolę działu zaopatrzenia. Ta sama delegacja miała pertraktować z przedstawicielami ze stolicy. Tego samego dnia dyrektor Kocik zaproponował, aby delegacja robotnicza udała się do Warszawy, nie spodobało się to załodze, dlatego postawiono ultimatum- albo do 26 czerwca pojawią się przedstawiciele z Warszawy, albo ludzie wyjdą na ulice.

Dnia 22 czerwca nadeszła informacja o solidaryzujących się z ceglorzem parownikach zakładów takich jak: Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego, Rzeźni Miejskiej, Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz zakładów podlegającej naczelnej dyrekcji40. Matyja ubolewał jednak nad tym, bowiem nie sądził, że w Polsce Ludowej klasa robotnicza będzie zmuszona stanąć do walki o swoje prawa. O godzinie 13 do Poznania przybyła komisja z Warszawy, a o 14 odbyły się rozmowy z załogą. Jedynym konkretem jaki usłyszeli skarżący się pracownicy okazało się zaproszenie delegacji ZISPO do Warszawy w celu odbycia pertraktacji z przedstawicielami CRZZ oraz ministrem Przemysłu Maszynowego Romanowi Fideliskim. Dzień później 23 czerwca W-3 wybrało swoją siedmioosobową41 delegację, jednym z wybranych został Matyja, pozostałe zakłady również wytypowały swoich reprezentantów.

Nowy tydzień pracy rozpoczął się od odprawy delegatów, w czasie której zabrał głos Jan Majchrzycki. Nie zdołał on jednak dokończyć swojej wypowiedzi – została ona przerwana przez wzburzony tłum. Pracownicy, zagłuszyli Majchrzyckieg, bowiem poczuli się zastraszani42. Następnego dnia- 26 czerwca 28 przedstawicieli z Poznania43 było już w stolicy, gdzie udali się na rozmowy do CRZZ. Towarzyszyli im reprezentanci kierownictwa ZIPSO. Wystosowali oni następujące żądania: podwyżki płac, zlikwidowania nadgodzin, rewizji norm, uregulowania sprawy potrąceń podatkowych i premii dla pracowników umysłowych, polepszenia stanu BHP44. Autor tekstu wymienione postulaty skwitował słowami: są jeszcze drobniejsze sprawy45. Nie ujęte w artykule postulaty to: skrócenie czasu pracy kobietom do 6h dziennie, wprowadzenie wolnej soboty, liczenie się ze zdaniem załogi dotyczących fabryki, przywrócenie cen żywności z czasów przed ukrytej podwyżki oraz dbałość o dobrą jakoś węgla dla pracowników, bądź wyrównania do aktualnych cen w postaci ekwiwalentu w gotówce46. Minister Fidelski przyznał postulującym rację, wobec czego zobowiązał się do spełnienia wysłuchanych żądań. W nocy delegacja z Poznania opuściła pociągiem stolicę.

Dzień poprzedzający czerwcowy strajk nie przyniósł oczekiwanego konsensusu. O godzinie 10:0047 do ZISPO przyjechał minister Fidelski, a delegaci dostali nakaz zapoznania pozostałej części załogi z ustaleniami podjętymi w Warszawie. Na godzinę 14:00 zapowiedziano masówkę – właśnie to spotkanie przelało czarę goryczy. Minister w swoim przemówieniu zaprzeczył wszystkiemu co powiedział dnia poprzedniego w stolicy. Sytuację w zakładzie skomentował słowami: Nie jest tak źle. Weźcie się do roboty48. Robotnicy zostali odarci ze złudzeń, wiedzieli, że nie można dłużej czekać na dzień spełnienia warszawskich obietnic, bowiem on nigdy nie nadejdzie. System skostnienia, biurokracji i nieczułości na ludzkie sprawy wydał plony. Krwawe plony49. Matyja dopytywał: kto za to odpowie? System?50 – zwracając przy tym uwagę na fakt, że system tworzą ludzie. Masówki odbyły się także, na innych wydziałach i tam przebiegały znacznie spokojniej niż na W-351. Załoga W-3 była tak wzburzona wypowiedzią Fildeckiego, że nie chciała słuchać nawet swoich reprezentantów z szanowanym Matyją na czele52. Oszukani robotnicy poczuli, że jedynym wyjściem z sytuacji, jest wyjście na ulicę.

 

 

Na końcu tekstu pod napisem: Opracował St. Dziadoń53, można zobaczyć ilustrację, na której widnieje fragment obrazu Francisca Goya Trzeci maja 1808 ukazujący Rozstrzelanie Powstańców Madryckich. Dzieło to przedstawia autentyczne zdarzenie jakim była ,,zapłata” za bunt powstańców madryckich przeciwko okupacji wojsk napoleońskich54. Aluzja do zachowania komunistycznych władz wobec poznańskich robotników wydaje się oczywista. Ciekawy jest fakt, iż na kolejnej stronie można przeczytać artykuł o sztuce opatrzony ilustracjami obrazów słynnych malarzy. Możliwe się, że była to furtka dla redakcji mogącej przysporzyć sobie wielu problemów z powodu doboru ilustracji do tekstu o poznańskim czerwcu.

 

 

 

Redakcja czasopisma nie pozostała obojętna na los uczestników wydarzeń czerwcowych, inicjując tworzenie rezolucji studentów Poznania. Była ona owocem wiecu studentów poznańskiej uczelni, który odbył się 21 października 1956 roku. W. Broniecki wspominał emocjonujące uchwalenie rezolucji, miało ono miejsce 22 października w Auli Uniwersyteckiej55. Przemawiał tam nowy rektor UAM wybrany na fali odwilży – Alfons Klafkowski56. Treść rezolucji przed licznym audytorium odczytał W. Braniecki, została ona przyjęta z wielkimi nadziejami wyrażonymi poprzez odśpiewanie hymnu narodowego57Z przyczyn od redakcji niezależnych w Wybojach ukazał się tylko fragment słynnych postulatów. Żądano między innymi, aby: stosunki polsko-radzieckie były oparte na zasadzi równości – zdjęcia z funkcji ministra obrony narodowej Konstantego Rokossowskiego; zmiany nazw ulic, instytucji i miast noszących nazwiska skompromitowanych działaczy politycznych58. Wśród postulatów znalazło się żądanie o zaprzestanie działania stacji zagłuszających oraz odejścia od kontrrewolucyjnych uprawnień cenzury. Nie zapomniano w swoich postulatach o uwięzionych bohaterach wydarzeń czerwcowych, nakazując dla nich amnestii oraz weryfikacji oceny poznańskiego czerwca. Tekst rezolucji w swojej treści niejednokrotnie wyrażał swoje poparcie dla polityki Władysława Gomułki, w którym swoje nadzieje pokładali obywatele Polski Ludowej59. Niewydrukowanie wszystkich postulatów, oraz podkreślenie, że redakcja za to nie odpowiada sugeruje, iż decyzję tą podjęto za nich, a więc wszystko wskazuje na to, że zadecydował tak aparat cenzury.

Fragment rezolucji ukazany na łamach czasopisma studentów i młodej inteligencji wielkopolski Wybojów stał się impulsem do podjęcia nowej inicjatywy. Redakcja czasopisma otrzymała od czytelników wiele listów. Pojawiła się w nich propozycja powstania pomnika upamiętniającego wydarzenia czerwcowe jednak redakcja Wybojów zaproponowała, aby był to pomnik bohaterstwa ludu wielkopolski. Wyboje włączyły się we wspomnianą inicjatywę proponując, aby pomnik powstał ku czci jednostek broniących Polski w 1939 roku kościuszkowców oraz wszystkich tych, którzy przypłacili życiem z powodu wypaczeń socjalizmu na czele z ofiarami poznańskiego czerwca. Pomnik ten miał przypominać przyszłym pokoleniom o świadectwie minionych wydarzeń60, jednak jak pokazuje historia, inicjatywa ta nie została urzeczywistniona. Co ciekawe w numerze opatrzonym datą 8-14 listopada 195661 wydrukowano list skierowany do redakcji, mówiący, o tym, iż pomysłodawcą budowy pomnika bohaterów poznańskiego czerwca były aktorzy teatru Alarm: Bohdan Adamczak, Kazimierz Braun, Ada Macznik i Tatiana Zalewska. Jednak aktorzy przyznają w swoim liście, iż, mimo że ich pierwotnym pomysłem był tylko pomnik uczący pamięć walczących 28 czerwca robotników, to po rozmowie z redakcją Wybojów przychylają się do zaproponowanego na łamach pisma pomysłu.

W numerze opatrzonym datą 28 czerwca 1957 roku, a więc w rocznicę poznańskiego czerwca na łamach Wybojów ukazał się fragment przemówienia Władysława Gomułki z VIII plenum i spotkania z robotnikami Cegielskiego62. Czytamy w nim:

Robotnicy Poznania nie protestowali przeciwko Polsce Ludowej, przeciwko socjalizmowi (…) Protestowali oni przeciwko złu, jakie szeroko zakrzewiło się w naszym ustroju społecznym (...)Materiał palny zbierał się całe lata. Sześcioletni plan gospodarczy (…) zawiódł nadzieje szerokich mas pracujących. Żonglerka cyframi, która wykazał 27-procentową zwyżkę płac realnych w sześciolatce, nie udała się. Rozdrażniła tylko bardziej ludzi”63

I sekretarz KC PZPR nie wyjaśnił jednak co kryje się pod eufemistycznym pojęciem zła. Uznał jednak, iż to ono jest prowodyrem wyjścia robotników na ulice. Krytyce poddał założenia planu 6-letniego – jego niewykonalne założenia, dbałość o liczby, a nie o ludzi.

 

Zapytujecie mnie w jaki sposób należy uczcić pamięć tych, którzy zginęli? Odpowiadam: w spokoju i powadze tak jak się czci pamięć zmarłych w rodzinie. Wybierzcie delegacje i złóżcie na grobach wieńce żałobne. Na wszystkich grobach i na tych, gdzie spoczywają Wasi współtowarzysze pracy, i na tych żołnierskich grobach, gdzie spoczywają pracownicy organów bezpieczeństwa i żołnierze Wojska Polskiego. Tamtych poległych zjednoczyła śmierć. Nas powinna jednoczyć świadomość i wola, aby z naszej rodzinnej tragedii, która się rozegrała w Poznaniu, nie pozwolić wyciągać zysków rzeczywistym wrogom Polski Ludowej64

Władysław Gomułka podjął także temat uczczenia pamięci poległych. Zaproponowana forma upamiętnienia poległych kojarzy się jednak z tragedią rodzinną w rozumieniu dosłownym, a nie narodowym. I Sekretarz KC PZPR uważał, że nie należy zbyt często powracać do tematu poznańskiego czerwca sugerując, że tak będzie bezpiecznej dla narodu65.

 

(…) i z tej tragedii nikomu nie wolno robić bohaterstwa. Zdarzają się nawet w rodzinach tragiczne wypadki. I chociaż rodzina dotknięta takim nieszczęściem nigdy o nim zapomnieć nie może, to zawsze stara się jak najgłębiej zapuścić nad swoją tragedię żałobną kurtynę milczenia66

Gomułka wyraźnie podkreśla, żeby nie robić z poznańskiego czerwca czynu bohaterskiego. Jest to gra na emocjach - przemówienie zmierza do niewypowiedzianej wprost konkluzji, że poprzez milczenie należy uszanować zmarłych, tak jak czynią to w swoim zaciszu rodziny. Cel był jednak inny- miało to pomoc władzy w odcięciu się od trudnego dla nich tematu jakim był poznański strajk. Chciano w ten sposób zamknąć ludziom usta. Kolejny raz wydarzenia z dnia 28 czerwca 1956 roku zostały nazwane ,,wypadkami”. Przedrukowany fragment był niejako odpowiedzią na propozycję wysuniętą przez redakcję Wybojów o budowie pomnika bohaterskiego ludu wielkopolski, w tym bohaterstwa robotników poznańskiego czerwca67.

W tym samym numerze, znalazł się jeszcze jeden tekst podejmujący temat czerwcowej tragedii68. Artykuł Z. Romanowskiego mówił o 55 poległych i ich zdruzgotanych rodzinach – o poległych, nazwanych przez rządzących bandytami69, których oskarżono o współpracę z imperialistycznymi agentami. Liczba ofiar podana w Wybojach była zgodna z ustaleniami Prokuratury Generalnej70. Jako argument mający potwierdzić tę krzywdzącą opinię podawano, że wyjście robotników na ulicę zbiegło się w czasie z targami poznańskimi. Winą za przelaną krew obarczano nawet zachodnich dziennikarzy: dziennikarski atrament zamienił się w krew71. Pojawiły się głosy ostro krytykujące tych, którzy pozwolili polskiej prasie na ujawnienie błędów i zbrodni stalinizmu. Z drugiej strony podkreślano, że to nie podjęcie tematu, wypaczeń stalinowskich podsycało robotników Ceglorza, ale fakt, że pracownicy na własnej skórze poczuli skutki owych błędów. Czarny Czwartek stał się dla rządzących argumentem opowiadającym się za tym by ponownie zradykalizować życie. Nastał jednak polski październik, a wraz z nim obudziły się w ludziach nowe nadzieje i oczekiwania. W artykule odnoszono się także do wystąpień robotniczych w Bydgoszczy i Szczecinie, nazywając je chuligańskimi wybrykami nie zasługującymi na porównywanie ich z tragedią poznańskiego czerwca. Jednak zarówno szczecińskie jak i bydgoskie zamieszki miały charakter antysowiecki. Ataki gniewu i nienawiści skierowane były, w stronę funkcjonariuszy służb publicznych. Doszło do walk ulicznych i demolowania siedzib organów państwowych. Autor Romanowski zauważył, że fachowa ocena wydarzeń poznańskich wciąż nie jest do końca możliwa. Dlatego pozostawił ją przyszłym pokoleniom wierząc, że będą w stanie obiektywnie mówić o poznańskim czerwcu. Nie znaczy to jednak, że autor nie próbował ocenić minionego wydarzenia. Romanowski główną przyczynę czerwcowej tragedii widział we władzy zaślepionej wykonywaniem administracyjnych zarządzeń. W celu uzdrowienia stosunków obywatele – władza zaproponował zespolenie woli narodu z aparatem władzy. Autor w swoim tekście poruszył kwestie stosunku rządzących do młodych uczestników omawianych wydarzeń. Obarczonych winą za tragiczne zajścia jako podżegających załogę do buntu. Wśród zatrzymanych znaleźli się ZMP-owcy aktywiści, dla których świat utopii musiał zostać doszczętnie zniszczony. W artykule odwołano się do słów Gomułki, w których Czarny Czwartek porównano do tragedii rodzinnej. Z opinią tą zgodził się Romanowski podkreślając fakt, iż Polakami byli zarówno robotnicy z Ceglorza jak i użyte przeciwko nim wojsko. Autor przypominał, że strzelający do robotników wykonywali jedynie rozkazy i możliwe, że tylko dzięki temu uniknięto większego przelewu krwi. Artykuł kończy się zapewnieniem, że pamięć poległych zostanie uczczona jednak w ciszy i skupieniu. Z Romanowski zgodził się w ten sposób z Gomułką, aby nie rozpamiętywać wydarzeń czarnego czwartku. Trudno jednak ocenić na ile autor rzeczywiście zgadzał się z I sekretarzem, a na ile prawdziwa opinia redakcji została ukryta w interpretacji wiersza Cypriana Kamila Norwida pt. Bema pamięci żałobny rapsod72, który pojawił się na tej samej stronie.

Bohaterem utworu jest generał Józef Bem, pełniący między innymi funkcję dowódcy artylerii w czasie powstania listopadowego. Pierwsza część wiersza opowiada o drodze pochodu odprowadzającego generała do grobu. Druga pokazuje jednak, że dojście do miejsca pochówku nie jest końcem, a początkiem- pamięć po generale nie umrze, będzie żyć w narodzie pobudzając go do walki. Pogrzebowy orszak staje się marszem walczących o wolność. Przesłanie płynące z wiersza, mówni o tym, że nigdy nie należy przestać bronić swoich idei, a symbol grobu nie jest końcem walki o wolność, a początkiem. Zamieszczenie wiersza Cypriana Kamila Norwida obok przemówienia I Sekretarza wydaje się nie być przypadkiem, przesłanie wiersza doskonale pasuje do idei jaką niósł w sobie poznański strajk. Pamięć o poległych nie powinna być więc skrywana w domowym zaciszu, powinna być lekcją i inspiracją dla narodu. Redakcja Wybojów nie mogła odnieść się wprost do przemówienia I Sekretarza, dlatego swój komentarz wyraziła w formie wiersza- interpretacja wiersza stanowi komentarz do słów W. Gomułki.

Na łamach Wybojów nie ukazał się żaden artykuł bezpośrednio relacjonujący wydarzenia z dnia 28 czerwca 1956 roku. Nie znaczy to jednak, że redakcja Wybojów nie próbowała tego poczynić, o czym świadczy zaproponowana w numerze z 21 listopada 1956 inicjatywa73. Zespół studenckiego pisma prosił świadków czerwcowych wydarzeń o nadsyłanie swoich relacji, opinii i komentarzy na temat czarnego czwartku. Celem tej akcji miało być fachowe i uczciwe ocenienie wydarzeń poznańskiego czerwca. Jednak aparat cenzur zakwestionował próbę wydrukowania relacji jednego z aresztowanych uczestników strajku- S. Kaufmana74. O wpływie cenzury na publikowane na łamach Wybojów treści zwłaszcza te związane z wydarzeniami z dnia z 28 czerwca 1956 roku może świadczyć między innymi fakt odrzucenia przez cenzurę rysunku J. Hoffmana, na którym widniał czołg i żołnierz patrzący przez lornetkę. Tło stanowiły drogowskazy z napisami: Poznań 28.VI.56Warszawa 19.X. 56 i Budapeszt (z zasłoniętą przez klapę czołgu datą)75. Pomimo odwilży nawet w najbardziej popularnym piśmie studenckim w Polsce pt. Po Prostu w artykule poświęconym wydarzeniom czarnego czwartku ponowiło ocenę władz, iż za poznańską tragedię odpowiadają imperialistyczni agenci76. Podobnie - a więc z godnie z opinią partii- pisała lokalna poznańska prasa z, Głosem Wielkopolskim Gazetą Poznańską na czele77. Problem ,,spuszczenia kurtyny milczenia” na tematy związane z poznańskim strajkiem dotyczył także wspomnianych już procesów poznańskich78, o których przebiegu w Wybojach nie poświęcono żadnego artykułu. Jednak w pierwszym numerze opatrzonym datą 3 października 1956 roku na samym dole 4 strony, widnieje krótki tekst opatrzony intrygującym tytułem Wyrok79. Autor teku Aleksander Zielonka opisuje w nim historię pewnego bibliotekarza o nazwisku Wózek, pracującego w Bibliotece Powiatowej w Kozich Bródkach. Owy bibliotekarz skrupulatnie układach książki na półce pozbywając się z katalogu książek ironiczne nazwanych przez autora paszkwilami na ludową rzeczywistość, między innymi: O naprawie Rzeczypospolitej Frycza Modrzewskiego i Skąd zguba Polski księdza Stanisława Staszica. Regał z książkami chwiał się nie bardzo ideologicznie80 i nie raz z całym zasobem runął na ziemię. Kiedy w końcu bibliotekarz myślał, iż dokonał niemożliwego i regał w końcu stanął do biblioteki wszedł tow. Masło, który drzwiami opatrzonymi napisem Moja praca świadczy o mnie potrącił regał, który ponownie runął na ziemię. Tow. Masło wypytywał kilka razy z rzędu pana Wózka, o to, gdzie jest przewodniczący, na co bibliotekarz odpowiadał zgodnie z prawdą: nie wiem. Dwa miesiące później odbył się proces na bibliotekarzu za chuligański stosunek do władz81. Ta ironiczna opowieść, której akcja rozgrywa się w nieistniejącej miejscowości jest aluzją do procesów poznańskich, w których oskarżeni również byli niesłusznie nazywani chuliganami. Syzyfowa praca bibliotekarza polegająca na ciągłym układaniu książek, z powodu chwiejnego się regału jest nawiązaniem do polityki władz wobec obywateli, w tym pracowników zakładów ZISPO. Regał to metafora Polski Ludowej, książki to Polacy, bibliotekarz to aparatczyk, tow. Masło symbolizuje rządzących.

Względna wolność słowa, wraz z końcem odwilży odeszła do przeszłości a wraz z nią Wyboje. Dnia 28 listopada 1957 roku ukazał się ostatni numer pisma, które władze KW PZPR nakazały zamknąć z powodu zbyt reakcyjnego charakteru i za błędną ideologię. Czasopismo studentów i młodej inteligencji wielkopolski stanowi cenne źródło historyczne. Analiza zawartych w nim treści pokazuje, że nawet w odwilżowym piśmie ingerencje cenzury były liczne, a piszący musieli uważać na to co i w jaki sposób opisują szczególnie jeśli miało to związek z poznańskim czerwcem. Odczytanie prawdziwej opinii autorów wymaga od czytelników nie tylko skupienia, ale i wnikliwej analizy i interpretacji. Na tej podstawie można wysnuć wnioski, iż młodej redakcji zależało na fachowej i uczciwej ocenie poznańskiego strajku. Uważam również, że opisane przeze mnie przykłady potwierdziły hipotezę, iż wiersze i obrazy służyły nie tylko krzewieniu kultury, ale także, a może przede wszystkim zawierały w sobie konkluzje tam, gdzie piszący dla Wybojów nie mogli zrobić tego wprost.

 

 

 

1A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski 1939-1989, Warszawa 2000, s.294.

2H. Świda- Ziemba, Młodzież PRL portrety pokoleń w kontekście historii, Kraków 2010, s.233.

3A. Czubiński, Historia Polski xx wieku, Poznań 2012, s. 258.

4H. Świda- Ziemba, Młodzież PRL portrety pokoleń w kontekście historii, s. 85-130.

5J. Kochanowicz, ZMP w terenie, stalinowska próba modernizacji opornej rzeczywistości, s.62.

6H. Świda- Ziemba, Młodzież PRL portrety pokoleń w kontekście historii, s. 223-302.

7H. Świda- Ziemba, Młodzież PRL portrety pokoleń w kontekście historii, s. 280.

8 Czasopisma studenckie w Polsce (1945-1970), pod red. A.K. Waśkiewicza, Warszawa 1975s.199.

9Zob. Czasopisma studenckie w Polsce (1945-1970), pod red. A.K. Waśkiewicza, Kultura studencka, zjawisko-twórcy-instytucje, pod. red. E. Chudzińskiego, Kraków 2011.

10Zob. S. Jankowiak, Sytuacja społeczno-polityczna w Wielkopolsce w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych na tle sytuacji w kraju [w] Poznański Czerwiec 1956: Uwarunkowania- Przebieg- Konsekwencje. Materiały z międzynarodowej konferencji naukowej Poznań 22-23 czerwca 2006 ,pod red. Konrada Białeckiego i Stanisława Jankowiaka, Poznań 2007; E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956. Pierwszy bunt społeczeństwa PRL, Poznań 2006.

11Wyboje 1956, nr 1, s.1.

12Wyboje 1956, nr 12, s.1.

13Czasopisma Studenckie w Polsce (1945-1970), pod red. A.K. Waśkiewicz, Warszawa 1975.

14L. Herbst, Środowiskowe czasopisma społeczno-kulturalne lat 1956-1958 (Kontrasty, Wyboje, Poglądy, Uwaga) [w] Czasopisma Studenckie w Polsce (1945-1970), pod red. A.K. Waśkiewicz, s.235.

15Tamże, s.236.

16Tamże, s.240.

17Odwilż ’56 [w] Kronika Miasta Poznania nr 3, Poznań 2005.

18W. Braniecki, To są ikony dróg. Wyboje. Pismo studentów i młodej inteligencji Wielkopolski., Odwilż ’56 [w] Kronika Miasta Poznania nr 3, s.51-60.

19W. Braniecki, To są ikony dróg. Wyboje. Pismo studentów i młodej inteligencji Wielkopolski., Odwilż ’56 [w] Kronika Miasta Poznania, s.58.

20Tamże, s.60.

21J. Ratajczak, Moje ,,Wyboje”, Odwilż ’56 [w] Kronika Miasta Poznania nr 3, s. 61-62.

22Tamże, s.62.

23https://bucuam.wordpress.com/2016/11/22/wyboje-pismo-poznanskich-studentow-2/ ( dostęp 23.03.2019).

24http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/historia,c,8/wyboje-najwazniejsze-pismo-poznanskiej-odwilzy-1956,74983.html ( dostęp 23.03.2019)

25http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/historia,c,8/wyboje-najwazniejsze-pismo-poznanskiej-odwilzy-1956,74983.html ( dostęp 10.01.2018)

26P. Grzelczak, Poznański Czerwiec 1956. Walka o pamięć w latach 1956-1989, Poznań 2016.

27Tamże, s. 181-185.

28J. Kochanowski, Rewolucja Międzypaździernikowa Polska 1956-1957, Kraków 2017.

29E. Martinek, Obraz społeczności studenckiej w roku 1956 na podstawie czasopisma Wyboje, pod. red. D. Skotarczak, S. Jankowiak, Poznań 2016, s. 75-82.

30B. Czarnocki, Śladami pogłosek, [w] Wyboje, nr 1, 1956, s.1.

31W. Braniecki, Słowa na wadze, [w] Wyboje 1956, nr 1, s.1.

32Tamże, s.1.

33E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956. Pierwszy bunt społeczeństwa PRL, Poznań 2006,s.83.

34A. Chwalba, Historia Polski 1795-1918, Kraków 2000, s.328-329.

35E. Makowski, Czerwiec 1956. Pierwszy bunt społeczeństwa PRL, s.179.

36W. Braniecki, Słowa na wadze, [w] Wyboje 1956, nr 1, s.1.

37S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

38S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

39S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

40S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

41Inną informację na temat ilości delegatów możemy znaleźć w dziele Edmunda Makowskiego, a mianowicie, że z W-3 wybrano nie 7, a 5 delegatów; E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, Poznań 200,1 s.45.

42E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, Poznań 2001s.45

43W książce E. Makowskiego jest mowa o 27; E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, s. 45

44 S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

45S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

46E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, s.45

47W książce E. Makowskiego jest informacja, że o godzinie 11; E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, s.48.

48S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

49S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

50S. Dziadoń, Bez kroplomierza, [w] Wyboje, nr 7/1956r, s.3.

51 E. Makowski, Poznański Czerwiec 1956: pierwszy bunt społeczeństwa w PRL, s. 48.

52E. Makowski, <font color="#0

 

Komentarze

securimage