Katarzyna Smarzyk (Katte)
Dodano: 2021-04-16 13:22:45

Wołyń nie był pierwszy...Starcia na Lubelszczyźnie.

1939-09-01 - 1946-12-01

SKOMPLIKOWANE RELACJE POLSKO-UKRAIŃSKIE

Badacz, który zajmuje się tragiczną historią wydarzeń na Wołyniu doskonale zdaje sobie sprawę, że stosunki polsko-ukraińskie nigdy nie były łatwe. W niniejszym artykule autorka poświęca uwagę przede wszystkim na krwawe wydarzenia dokonane na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, jednak będzie odnosiła się do niektórych wydarzeń z XVII wieku, aby zobrazować trudności w relacjach polsko-ukraińskich, czy polsko-kozackich.

Każdy, kto chociaż raz był na Ukrainie, może śmiało za wieloma autorami takimi jak chociażby francuski podróżnik Błażej de Vigenere czy  znany Wilhelm Beauplan i Eryk Lasota  stwierdzić, że jest to kraina mlekiem  i miodem płynąca, gdzie można odnaleźć spokój i ciszę, tak potrzebną nam w obecnych, pędzących czasach. W poprzednich wiekach, stosunki z Ukrainą przedstawiały się różnie, pamiętać należy, że ziemie te pierw należały do Wielkiego Księstwa Litewskiego[1], a później związane były unią lubelską z Koroną[2]. Warto wspomnieć w tym miejscu, iż polityka Korony wobec rejestru kozackiego, religii prawosławnej ( czy wręcz unickiej), ucisku ludności,  doprowadzała do otwartych konfliktów polsko-kozackich. Największe powstanie kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego przerodziło się w wojnę z Rosją[3] czy Turcją[4].
Sprawa kozacka ostatecznie została rozwiązana przez carycę Katarzynę II, która zlikwidowała w 1775 roku Sicz Zaporoską[5], a następnie wraz z Austrią i Prusami dokonała rozbioru Rzeczypospolitej na wiele  lat. Do kwestii ukraińskiej często wracano w historii naszego kraju  m.in. przy powstaniach w XIX wieku, czy przy odzyskiwaniu niepodległości w 1918 roku, gdzie ziemie ukrainne – tak zwane Kresy Wschodnie – znalazły się w naszych granicach…  Nie była to jednak łatwa droga, bo idąc w ślad za źródłami na początku roku 1918 – pierwszy pokój w Brześciu uderzał w polską ostoję…

„… militaryzm niemiecki […] z […] dyplomacją staroaustriacką zamierzają ziemie polskie okaleczyć i naród polski we własnym kraju uczynić niewolnikiem i nędzarzem. Przyjaźń niemiecko-ukraińska, mająca się ugruntować na trupie Polski i Litwy, chce zasiać nienawiść między polskim i ukraińskim narodem, chce Polsce odebrać wszelkie znaczenie narodowe, państwowe, gospodarcze i uczynić z niej niewolnika państwa, przemysłu niemieckiego, niewolnika strzeżonego od wschodu wspólnie przez Niemcy i ukraińskie państwo.” [6]

 

POCZĄTKI RZEZI NA POLAKACH…

 

Dlaczego więc doszło do masowych mordów na Wołyniu? Pytanie to stawia autor wyżej wspomnianych książek – Marek Koprowski, który w bardzo przejrzysty sposób, stara się wyjaśnić zachodzące zmiany.  

Według ukraińskich nacjonalistów Wołyń był odwetem za zamordowanie tysiąca Ukraińców na Chełmszczyźnie[7]. Szerzona wówczas propaganda mówiła o zamordowaniu Ukraińców, niestety nie ma to żadnego potwierdzenia w źródłach historycznych. Owszem, można mówić o wojnie na obszarach Lubelszczyzny, ale zaraz po krwawych wydarzeniach na Wołyniu. Dlaczego te tereny stały się także zapalne?  Fakt wydaje się bardzo prosty: Ukraińcy uważali wschodnią Lubelszczyznę za swoje ukraińskie ziemie. Ma to swoje potwierdzenie m.in. w akcji wysiedlania Polaków „Ukraineaktion” – między 15 stycznia a 6 marca 1943 roku, gdzie wywieziono 12 tysięcy Polaków, a na ich miejsce sprowadzono 7 tysięcy Ukraińców [8]!

Ukraińcy wiedzieli, że Rzeczpospolita została pokonana przez III Rzeszę, dlatego właśnie w niej widzieli swojego sojusznika do walki przeciwko Polsce, a później przeciwko  Rosji Radzieckiej. Ukraińscy nacjonaliści liczyli, że uda im się dogadać z nazistami, że stworzą swoje państwo ukraińskie. Podjęli wówczas kroki by utworzyć w Generalnym Gubernatorstwie ukraińską reprezentację posiadającą administrację i samorząd w pełnej przyjaźni ukraińsko-niemieckiej[9].

 

Ziemie polskie zamieszkane przez Ukraińców m.in. Chełmszczyzna, Podlasie, Łemkowszczyzna były zasiedlane gęstą siecią szkół ukraińskich, zakładano ochronki oraz  przedszkola.   Stanowiska urzędnicze były obsadzane Ukraińcami,  wydawano prasę dotyczącą spraw ludności ukraińskiej. Władze Generalnego Gubernatorstwa pod dowództwem Franka zgadzały się nie tylko na postulaty w strefie kulturowej czy społecznej, ale również religijnej[10].  Umacniano struktury ukraińskiej policji, która była kontrolowana przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów . Stosowano chwytliwe hasła, w którym głoszono wysiedlenie, jeśli mieszkańcy nie podadzą się za Ukraińców. Jednym słowem: ukraińscy nacjonaliści korzystali z uprzywilejowanej pozycji jako sojusznik hitlerowców w walce z Polakami na ziemiach należących do Rzeczypospolitej. Wszystkie wyżej opisane działania miały miejsce jeszcze w latach poprzedzających rzeź wołyńską. Napięte były stosunki polsko-ukraińskie w tamtych czasach, lecz nie było mowy o tym, że to Polacy mordowali Ukraińców, za co ci ostatni rozpoczęli mordy na Wołyniu jako kontratak.  Warto dodać, że polskie podziemie zaczęło przygotowywać się do obrony ludności przed Ukraińcami m.in. w obronie występuje tutaj Batalion Chłopski – oddział „Ryś”[11], który później po wkroczeniu UPA po rzezi wołyńskiej przekształca się w samodzielny batalion[12].

 

 

 

Więcej o dziejach Lubelszczyzny można przeczytać  w książce M. Koprowskiego „Łuny na wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę”. Warto dodać, że walki polsko-ukraińskie na terenie Lubelszczyzny trwały aż do lata 1944 roku, czyli do momentu wkroczenia Armii Czerwonej. Zginęło wielu banderowców, ale również i żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich[13]. Dlaczego walki o te tereny były tak ważne? Według autora wyżej przytoczonej książki, Ukraińcy początkowo walczyli o „prastarą ukraińską Chełmszczyznę”, która miała stać się prowincją nowego państwa ukraińskiego. Skoro kolaboracja z Niemcami niebyła zadowalająca, to banderowcy starali się usunąć Polaków drogą eksterminacji podobnie jak to miało miejsce na Wołyniu. Walka o Lubelszczyznę zakończyła się zupełnie inaczej niźli na Wołyniu. Na ziemiach polskich stacjonowała Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie, nie było możliwości stać i biernie przyglądać się poczynaniom banderowców. 

Jeśli chodzi o Lubelszczyznę, to walki nie zakończyły się wraz z nadejściem Armii Czerwonej. UPA broni nie składała, a oddziały polskie aby walczyć z nimi musiały wstąpić do Milicji Obywatelskiej – przykładem może być Stanisław Basaj „Ryś”. Działacze PKWN zdawali sobie sprawę z dalszego zagrożenia ze strony Ukraińców, toteż próbowali problem rozwiązać m.in. przesiedlając Ukraińców do USRR, a na ich miejsce sprowadzając zagrożone osoby z okolic Wołynia. Starano się likwidować instytucje sprzeciwiające się przesiedleniom ludności ukraińskiej. Co ciekawe, pierwsze ograniczenia spadły na Kościół Prawosławny ( zabrano kościoły nadane przez Niemców i przekazano je Kościołowi Katolickiemu )[14].  Nałożono szereg ograniczeń na szkolnictwo i edukację ukraińską: zabrano wszelkie szkoły założone przez hitlerowców. Zaczęła się również akcja przesiedleńcza[15]. Niestety wielu Ukraińców unikało tej akcji kryjąc się po lasach lub wracali do miejsca, które oficjalnie wojsko zaznaczało jako przesiedlone. Tych miejsc już powtórnie nie sprawdzano…

Przy zagadnieniu walk o Lubelszczyznę badacz tych dziejów, autor  Marek Koprowski na sam koniec przytacza słowa porucznika Armii Krajowej, należącego do Rejonu V ZWZ-AK. Bronisław Mielniczek tak opisuje akcję „Wisła” :

[…] Mimo mojego negatywnego stosunku do PRL, jestem […] przekonany, iż akcja „Wisła” była ze wszech miar słuszna. Przerwała ona trwające przez 3 lata od zakończenia II wojny światowej palenie polskich wsi i mordowanie ich mieszkańców.[…][16]

Mieszkańcy Lubelszczyzny mieli za złe władzom, że akcja „Wisła” została przeprowadzona o dwa lata za późno…

 

Książka Marka Koprowskiego „Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę” jest godną polecenia pozycją dla osób zainteresowanych zmaganiami z OUN-UPA, szczególnie jeśli chcemy poznać mało znane aspekty zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na terenach Lubelszczyzny. Dosyć dużo informacji można zebrać o rzezi wołyńskiej, natomiast mało znane aspekty walk na terenie Lubelszczyzny warto przeczytać w książce poświęconej w całości zmaganiom z UPA na tych terenach.

 

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Replika ! Artykuł powstał na powstawie książki autorstwa Marka Koprowskiego "Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę"

 

logotyp_wielokolorwy (1) (1).png       Luny_na_wschodzie-504x725 (1).jpg

Bibliografia: 

[1] L. Podhorodecki, Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?, Warszawa 2011, s. 5.                     

[2] Był to rok 1569.

[3] Ugoda w Perejasławiu w 1654 roku zawarta między Kozakami a Rosją stanowiła m.in. o poddaniu się pod protektorat cara. Późniejsza wojna miedzy Koroną  Rosją doprowadziła do podziału Ukrainy w 1667 roku na Prawobrzeżną i Lewobrzeżną.

[4] Hetmani kozaccy szukali także wsparcia u sułtana tureckiego jak np. Piotr Doroszenko, który stał się lennikiem tureckim.

[5] L. Podhorodecki, Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?, Warszawa 2011, s. 169.

[6] W. Witos, Moje wspomnienia, Warszawa 1989, s. 408.

[7] M. Koprowski, Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę,  Poznań 2019, s. 15.

[8] [8] M. Koprowski, Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę,  Poznań 2019, s. 17.

[9] Tamże, s. 33.

[10] Tamże, s. 41.

[11] Tamże, s. 80.

[12] Tamże, s. 85.

[13] [13] M. Koprowski, Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę,  Poznań 2019, s. 146.

[14] Tamże, s.163.

[15] Tamże, s. 165.

[16] Tamże, s. 288.

 

~*~

Wydawnictwo Replika przysłało dwie książki traktujące o walkach pomiędzy Polakami, a OUN-UPA w ramach akcji „Wisła” ( Akcja „Wisła”. Kres krwawych walk z OUN-UPA pod red. Marka A. Koprowskiego) oraz  opowieść o walkach z nimi na wschodzie ( Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę pod red. Marka A. Koprowskiego). Początkowo w moim zamyśle było stworzenie odrębnych recenzji tych książek. W międzyczasie w moje ręce wpadła książka Anny Herbich-Zychowicz „Dziewczyny z Wołynia”.  Dodatkowo podczas pandemii koronawirusa udało mi się wyjechać na Dawne Kresy Wschodnie do rodziny, która opowiedziała mi o swojej historii podczas rzezi wołyńskiej, w moje posiadanie weszła rodzinna książka, w której opisane były także przesiedlenie Polaków z Ukrainy do Rzeczpospolitej ( konkretnie jednej osoby, uczestniczki rzezi)  oraz przeprowadzony z nią wywiad. Historie, które usłyszałam i przeczytałam to dwie płaszczyzny i dwa spojrzenia: po pierwsze jednostkowe, dotykające bezpośrednio jedną osobę, która opisuje co w tamtym czasie się działo, oraz tło historyczne mające na celu wyjaśnić skalę ludobójstwa…

 

Komentarze

securimage